Czerwona pajęczyna – jak z lewicy zrobić prawicę? Co się kryje w szafie syndyka Kochańskiego? Kogo boi się minister Ziobro? Kiedy wyleje się szambo i jak świat prawniczy domyka aferę. Za co Zdzisław Sokal zgarnął największą nagrodę? Wyprowadzenie Stowarzyszenia z sejmu przez dowódcę P ...

Skandal! Klub PiS wyrzuca Stowarzyszenie Św. Michała z sejmu!

Czerwona pajęczyna – jak z lewicy zrobić prawicę? Co się kryje w szafie syndyka Kochańskiego? Kogo boi się minister Ziobro? Kiedy wyleje się szambo i jak świat prawniczy domyka aferę. Za co Zdzisław Sokal zgarnął największą nagrodę? Wyprowadzenie Stowarzyszenia z sejmu przez dowódcę Podlaska. Dlaczego dziennikarze się trzęsą, a poseł Szlachta słucha posła Szewczaka? Jak główny ekonomista SKOK okazał się banksterem. Kim jest szwagier posła Szewczaka – Stanisław Bortkiewicz z TVP i dlaczego media narodowe-rządowe milczą?

W SKOK Wołomin są nazwiska z czołowych stron gazet – zarówno z lewej, jak i prawej strony obozu politycznego. W związku z tym nikt nie jest przy takich kwotach zainteresowany wyjaśnianiem tego, bo zrobiłoby się trzęsienie ziemi – powiedział w sobotnim programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam Krzysztof Dąbkowski, członek Stowarzyszenia Wspierania Spółdzielczości Finansowej św. Michała Archanioła.

25 marca kończy się przetarg na sprzedaż SKOK Wołomin za przysłowiową „złotówkę”. Chodzi o to, by jakaś instytucja finansowa stanęła do przetargu i kupiła SKOK Wołomin. Dla banku będzie to złoty biznes – powiedział Krzysztof Dąbkowski.

Jeżeli w takim SKOK Wołomin portfel sięga 93 proc. niespłaconych kredytów, to na „Dzień dobry” taki bank musi zacząć windykować niespłacone kredyty. Są one w większości zabezpieczone hipotekami i od razu bank może odzyskać do 1 mld zł. Proszę sobie wyobrazić, jaki to jest biznes – zaznaczył gość TV Trwam.

Musi być przyzwolenie do tego, żeby taki bank stanął. Najlepiej, gdyby to był jeden z dużych banków z udziałem Skarbu Państwa – jak PKO BP, Pekao SA, itd. Ale ten bank musi chcieć to zrobić – dodał członek Stowarzyszenia Wspierania Spółdzielczości Finansowej św. Michała Archanioła.

W SKOK Wołomin wzięła kredyt duża ilość osób, ale nikt z ulicy nie dostał tam kredytu, ponieważ były tam kredyty dla „wybrańców” – podkreślił Krzysztof Dąbkowski.

– Bo skąd się wie, że można wziąć parę milionów kredytu – nazwisk nie będę ujawniał – i wiadomo, że nie trzeba tego kredytu spłacać? Nigdzie nie ma tak, że pójdzie się do banku, weźmie się kredyt na parę milionów, mając świadomość, że nie trzeba będzie go spłacać. To już na „Dzień dobry’ bardzo brzydko pachnie – powiedział gość programu.

SKOK Wołomin od 2015 r. jest w upadłości likwidacyjnej. Jest powołany syndyk masy upadłościowej, którego zadaniem jest ściąganie należności od osób, które zaciągały kredyty, i ściąganie tych kredytów. Jednakże syndyk SKOK Wołomin tego nie robi – zwrócił uwagę członek Stowarzyszenia Wspierania Spółdzielczości Finansowej św. Michała Archanioła.

Z syndykiem SKOK Wołomin mam do czynienia od 2010 r. To jest syndyk słynny na całą Polskę – Lechosław Kochański. Jest to mocna postać, która nie boi się nikogo i niczego. To jest mafijny układ. (…) Syndyk z urzędu powinien ściągać kredyty – dlatego jest syndykiem. Powinien przede wszystkim windykować niespłacone kredyty, bo to jest jego obowiązek, ale tego nie robi… Zamiast tego ściga bezbronnych ludzi – powiedział Krzysztof Dąbkowski.

SKOK Wołomin jest wyjątkowo dobrze udokumentowany, jednakże problem leży w innym miejscu – wskazał.

W SKOK Wołomin są nazwiska z czołowych stron gazet – zarówno z lewej, jak i prawej strony obozu politycznego. W związku z tym nikt nie jest przy takich kwotach zainteresowany wyjaśnianiem tego, bo zrobiłoby się trzęsienie ziemi. Trzeba powiedzieć, że oprócz samego SKOK Wołomin, gdzie jest kwota 3,2 mld zł łącznie, to jeszcze upadły inne SKOK-i, SK Bank, gdzie łączna kwota przekroczyła 10 mld zł. Zatem jest to bardzo poważny problem społeczny – podkreślił gość TV Trwam.

W końcu stycznia br. przedstawiciele Stowarzyszenia Wspierania Spółdzielczości Finansowej im. Św. Michała zredagowali i wystosowali pisma do Parlamentarzystów oraz władz Sejmu i Senatu w przedmiocie bardzo ważnych okoliczności związanych z aferą SKOK Wołomin, a w nich zwrócili się z prośbą o zainteresowanie i interwencję najważniejszych w Państwie osób, w tym Pana Premiera RP Mateusza Morawieckiego, Pana Prezydent RP Andrzeja Dudy oraz Pana Prezesa koalicji rządzącej Jarosława Kaczyńskiego, który już w przeszłości reagował na próby zamiecenia tej największej afery finansowej w historii Rzeczpospolitej Polskiej.

W dniu 12 lutego r. dwóch przedstawicieli strony społecznej poprosiło jednego z wielu posłów, których poznało przez kilka lat swojej ciężkiej, społecznej pracy o zaproszenie do Parlamentu w celu podjęcia rozmów. W tym samym dniu przedstawiciele udali się również w celu przedłożenia pism Stowarzyszenia do marszałków sejmu oraz senatu, którzy jeszcze ich nie otrzymali i o zapytanie jakie działania zostały podjęte u tych marszałków, którzy te pisma już wcześniej otrzymali. Przedstawiciele byli również w sekretariacie Pani wicemarszałek Marii Koc, gdzie zostawili pismo i od razu został im wyznaczony termin osobistego spotkania z Panią marszałek (ostatecznie Pani marszałek przekładała kilka razy spotkanie, aż w końcu stwierdziła, że nie znajdzie dla nas czasu). Przedstawiciele zdążyli jeszcze odwiedzić m.in. sąsiednie sekretariaty wicemarszałków Adama Bielana, Bogdana Borusewicza oraz Michała Seweryńskiego. Schodząc na poziom niższy zapytali stojącą przy drzwiach funkcjonariuszkę ze straży marszałkowskiej, czy mogą wejść do sekretariatu Pana Marszałka Stanisława Karczewskiego, ale strażnik nie wyraziła zgody.

pisma do marszalkow__SKOK Wołomin afera syndyk Lechosław Kochański sędzia komisarz Cezary Zalewski Małgorzata Brzozowska Arkadiusz Zagrobelny postępowanie upadłościowe amber gold

Przedstawiciele udając się w stronę wyjścia spotkali przy kawiarni senackiej poseł Krystynę Pawłowicz i wspólnie rozmawiali przy stoliku ok. 10-15 minut o przedmiotowej sprawie. Pani poseł nie rozumiała zagadnienia i poprosiła Stowarzyszenie o przesłanie pisma droga mailową – obiecała zainterweniować (mimo przesłania jej pisma nie podjęła do tej pory żadnych działań). W międzyczasie podeszli do stolika strażnicy, najpierw dwóch, potem dołączyło kilku, wylegitymowali przedstawicieli, oświadczyli, że nie mogą tutaj przebywać i kazali udać się w stronę wyjścia. Summa summarum dwóch przedstawicieli zostało eskortowanych jak przestępcy przez Straż Marszałkowską nie tylko do wyjścia, ale też na zewnątrz, aż do chwili opuszczenia terenu Parlamentu.

Tak członkowie Stowarzyszenia, za swoją społeczną, ciężką pracę, dla dobra wszystkich Polaków zostali potraktowani i wyprowadzeni przez Straż Marszałkowską jak niebezpieczni przestępcy.

Mało tego, ktoś wpadł (może niedawno wymieniony komendant Straży Marszałkowskiej?) na pomysł wpisania przedstawicieli na tzw. listę zastrzeżoną, która uniemożliwia stronie społecznej działanie na korzyść kilkuset tysięcy obywateli, tj. członków upadłych Skoków, których syndyk ściga wezwaniami oraz nakazami komorniczymi z tytułu odpowiedzialności za tzw. podwójne udziały oraz na korzyść wszystkich Polaków, którzy składając się pośrednio na Bankowy Fundusz Gwarancyjny zostali w tej aferze okradzeni.

O tym, że przedstawiciele Stowarzyszenia trafili na listę zastrzeżoną dowiedzieliśmy się od wielu Parlamentarzystów różnych klubów parlamentarnych, którzy próbowali bez skutku zaprosić Stowarzyszenie na rozmowy do sejmu w dniu 20-22 lutego br. podczas posiedzenia sejmu. Jest to o tyle istotne, że większość posłów z którymi Stowarzyszenie prowadzi rozmowy jest dostępna tylko w terminie posiedzeń sejmowych, a blokowanie wejścia do Parlamentu przedstawicielom Stowarzyszenia uniemożliwia jakiekolwiek działanie w tak ważnej sprawie dla dobra obywateli Rzeczpospolitej Polskiej.

Jest to również niezrozumiałe, gdyż 21 lutego mieliśmy zaproszenie do sąsiedniego budynku przy ul. Wiejskiej – Kancelarii Prezydenta RP. Podczas spotkania minister Andrzej Dera wyraził zdumienie całą sytuacją i uznał to za jakieś nieporozumienie, ale na prośbę Stowarzyszenia o interwencję stwierdził, że nie ma kompetencji do zmiany decyzji Straży Marszałkowskiej…

Minister Prezydenta Andrzej Dera nie chciał żeby w spotkaniu uczestniczyły inne osoby, obecny był tylko dyrektor Biura Interwencyjnej Pomocy Prawnej Tomasz Kulikowski. Mimo naszych próśb nie chciał brać udziału minister Paweł Mucha, rzecznik prezydenta Błażej Spychalski, dyrektor Gabinetu Prezydenta, przedstawiciel Biura Bezpieczeństwa Narodowego…

 

Podczas spotkania minister Dera udawał zafrasowanego, sposoby kradzieży porównywał do afery FOZZ, dla podkreślenia przejęcia się sprawą, kilka razy użył słów niecenzuralnych: Ja cię pierd*lę…

Po kilkugodzinnym spotkaniu, obiecał niezwłocznie, następnego dnia przekazać całą wiedzę Prezydentowi i podjąć jakieś konkretne działania. Podkreślał, że wie jakie działania trzeba wykonać tylko musi mieć przyzwolenie Prezydenta Dudy.

I co się dalej dzieje? Mija kilka tygodni od spotkania, kilka razy dziennie wydzwaniamy do kancelarii i ministra i jest… CISZA. Asystentki każdego dnia wymyślają inne historie i nas zwodzą! Niestety Pan minister nie chciał, mimo naszej prośby, skontaktować się choćby telefonicznie z nami.

Czyżby minister, zszokowany podczas spotkania skalą wyłudzeń w aferze oraz zamiataniem pod dywan sprawy przez Ministerstwo Finansów i Sprawiedliwości NABRAŁ WODY W USTA I NIE PRZEKAZAŁ INFORMACJI PANU PREZYDENTOWI? Obawiamy się jednak najgorszego, że Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej Andrzej Duda był tymi informacjami tak zaskoczony, że się po prostu wystraszył! Nie znajdujemy innej odpowiedzi.

————————————————————————————————————————-

W poniedziałek 11 marca w południe Stowarzyszenie otrzymało informację od asystenta jednego z posłów, że następnego dnia we wtorek (12 marca) o godz. 18.00 odbędzie się w sejmie posiedzenie Komisji Finansów Publicznych poświęcone SKOK Wołomin – „Informacja Komisji Nadzoru Finansowego na temat uwarunkowań i konsekwencji decyzji w sprawie sprzedaży wierzytelności SKOK Wołomin oraz informacja Prokuratury Krajowej o toczących się postępowaniach”.

Irytującym jest, że o tym fakcie odpowiednio wcześniej nie poinformowała nas sama Komisja do której już dawno zwróciliśmy się o zorganizowanie takiego posiedzenia.

Tego samego dnia miały mieć miejsce również dwa inne posiedzenia Komisji Finansów: o godz. 13.00 poświęcone GetBack oraz o godz. 15.00 nt. ogólnej sytuacji w sektorze SKOK.

W naszym imieniu posłowie zwrócili się do Przewodniczącego Komisji Andrzeja Szlachty o zaproszenie Stowarzyszenia na posiedzenie dotyczące GetBack, gdyż Stowarzyszenie nie zajmuje się li tylko aferą SKOK Wołomin, ale również innymi aferami finansowymi dotyczącymi sektora finansowego. Niestety, ale Przewodniczący odmówił – „Do udziału w posiedzeniu zostali zaproszeni przez przewodniczącego przedstawiciele administracji rządowej oraz przedstawiciele Stowarzyszenia Poszkodowanych Obligatariuszy GetBack SA. I obecność tylko tych podmiotów, przewodniczący uznał za niezbędną podczas tego posiedzenia. Jednocześnie informujemy, że posiedzenia Komisji Finansów Publicznych są transmitowane za pośrednictwem strony sejmowej”.

Wchodząc tego dnia (12 marca) na zaproszenia posłów do sejmu przedstawiciele Stowarzyszenia udali się na posiedzenie o godz. 15.00, lecz nie mając przyzwolenia na wypowiadanie się byli tylko jego biernymi słuchaczami. W trakcie posiedzenia były obecne trzy ekipy telewizji TVP, TVN oraz Polsat.

Posiedzeniu przysłuchiwał się też dziennikarz ekonomiczny… Bartosz Godusławski, który nie tak jeszcze dawno wtórował innym „rzetelnym” ekonomistom naśmiewając się z przetargu na upadły SKOK Wołomin (link do artykułu). Przedstawiciele Stowarzyszenia chcieli wyjaśnić tego typu ekonomiczne podejście do bardzo poważnego problemu naruszenia stabilności finansowej Państwa i podeszli do dziennikarza próbując nawiązać rozmowę. Byli jednak zszokowani reakcją tego młodego osobnika, który grubiańsko zaczął odpowiadać, że stawia się jemu bezpodstawne zarzuty, zaczął grozić i wymachiwać smartfonem, iż sfotografuje przedstawicieli i zgłosi ich do Straży Marszałkowskiej, a nadto całe Stowarzyszenie wezwie do Prokuratury. To był jakiś znak dla Stowarzyszenia.

Po wyjściu z sali na przerwę, ok. pół godziny przed rozpoczęciem najbardziej interesującego posiedzenia Komisji dotyczącego Skok Wołomin nagle przed członkami Stowarzyszenia wyrosło jak z podziemi kilku funkcjonariuszy Straży Marszałkowskiej, którzy stwierdzili, że… naruszono regulamin sejmu i należy opuścić budynek. Wywiązała się kłótnia, obserwujący to posłowie zdębieli, znali nas od lat i nigdy takiej akcji nie widzieli. Na nic zdało się ich wstawiennictwo, prośby, a przybyły na miejsce dowódca Straży Marszałkowskiej nie chciał przyznać co było tego bezpośrednią przyczyną, ale wygadał się, że takie otrzymali polecenie z klubu PiS… Świadkiem całego zamieszania był wiceprzewodniczący Komisji Janusz Szewczak, który nawet nie ruszył z pomocą tylko udawał obojętnego. W ferworze zdenerwowania i wzajemnych oskarżeń okazało się, że funkcjonariusze wiedzieli dokładnie co członkowie Stowarzyszenia robili w sejmie 3 godziny temu, gdzie jedli obiad, z kim rozmawiali etc. Jednym słowem byli cały czas inwigilowani. Koniec końców przy eskorcie funkcjonariuszy zostali wyrzuceni z obiektów Parlamentu. Przebywając już na zewnątrz w Biurze Przepustek będąc w kontakcie telefonicznym z posłami liczyli jeszcze, że Przewodniczący Komisji Finansów Publicznych Andrzej Szlachta zmieni zdanie i wystawi stronie społecznej zaproszenia na posiedzenie Komisji. Niestety odmówił. Zresztą posłowie również tak się starali żeby Stowarzyszenie nie weszło na posiedzenie, bo tak na prawdę nie było to im „na rękę”, bo wszyscy mają „coś” na sumieniu. Zlekceważono stronę społeczną, której przypuszczenia się zmaterializowały, teraz widać jak na dłoni kto pilnuje tej afery od początku i kto jest w niej tym magicznym WSI.

Posiedzenie odbyło się mimo braku udziału strony społecznej i próby interwencji niektórych posłów, by to posiedzenie po prostu przełożyć. Zadowolone z takiego obrotu sprawy było Prezydium Komisji, a szczególnie Andrzej Szlachta oraz Janusz Szewczak, którego wypowiedź jest skandaliczna – „…tych, tę stronę społeczną, która nie została tu (przyp.red.: wpuszczona przez nas)… nie dotarła na posiedzenie…”:

(nagranie z posiedzenia Komisji – wypowiedź Janusza Szewczaka)

 

Obok posłów Szlachty i Szewczaka siedziała koleżanka partyjna Gabriela Masłowska, która spotkana przypadkowo na dworcu kolejowym PKP udawała, że nie pamięta jakie posiedzenia ma tego dnia w grafiku i czego dotyczą – to wypowiadała wiceprzewodnicząca Komisji… A jeszcze niedawno poseł Masłowska głośno sprzeciwiała się zachowaniu syndyka Lechosława Kochańskiego wzywającego dziesiątki tysięcy osób do spłaty tzw. podwójnych udziałów. Z kolei inny wiceprzewodniczący Komisji Grzegorz Długi (Kukiz’15) przyszedł na posiedzenie kilkanaście minut przed jej końcem… Nigdy nie wypowiedział żadnego słowa na temat afery chociaż Stowarzyszenie temu adwokatowi wyłożyło problem jak na dłoni. Należy zwrócić uwagę, że posiedzenie odbywało się przy praktycznie pustej sali, wszystkie kamery zniknęły z niej jak na zawołanie. Z ramienia Prokuratury historie nic nie znaczące opowiadał znany już prok. Janusz Grzyb, chwaląc się, że prokuratorzy pracują również w soboty i niedziele. Nie jest on prokuratorem funkcyjnym tylko sprawuje zwierzchni nadzór służbowy nad tym postępowaniem. Okazuje się, że sprawuje również pieczę nad innym aferami, w tym GetBack, jako tzw. prokurator do zamiatania afer. Być może dlatego nie chciano nas zaprosić na to posiedzenie, bo bano się, że wtedy opadłaby maska Prokuratury, która wykonuje pozorowane działania i chroni złodziei.

W posiedzeniu uczestniczyli również urzędnicy z niższych szczebli Komisji Nadzoru Finansowego, w zasadzie z UKNF, gdyż nowy przewodniczący Jacek Jastrzębski i jego zastępcy, również nowo powołani, akurat tego samego dnia, zwołali posiedzenie Zarządu, które oficjalnie… wykluczyło ich z obecności w sejmie. Wspaniały pomysł, tym bardziej, że dziwnym trafem Marcin Pachucki zrobił swoje i już nie jest wiceprzewodniczącym KNF, a drugi wice Andrzej Diakonow (dobry znajomy prezesa NBP Adama Glapińskiego), z którym Stowarzyszenie się spotykało, został również odwołany z piastowania funkcji w Zarządzie. Po co te ruchy? Uciekanie od odpowiedzialności? Zacieranie śladów?

Niezrozumiałe z punktu widzenia dyskusji nad przetargiem przedsiębiorstwa było również niezaproszenie przez przewodniczącego Andrzeja Szlachtę do udziału w posiedzeniu największego wierzyciela SKOK Wołomin, czyli BFG i jego prezesa Zdzisława Sokala. Bankowy Fundusz Gwarancyjny powinien się tłumaczyć z szeregu forsowanych przez niego działań, które miały na celu torpedowanie od początku sprzedaży całości przedsiębiorstwa i lobbowanie za pozbyciem się go „w częściach” przez syndyka z tzw. wolnej ręki dowolnym podmiotom. Oczywiście wiadomo, że najbardziej zainteresowany takim rozwiązaniem jest potężny układ mafijny, który wcześniej rozdawał kredyty „swoim” i  teraz chce przejąć cała dokumentację finansową, by te pieniądze już z powrotem nie wróciły, ani do BFG, ani do deponentów. O tym doskonale Zdzisław Sokal, przedstawiciel Prezydenta RP Andrzej Dudy, wie, ale nikt nie ma śmiałości żeby mu to pytanie zadać wprost.

Kolejną manipulacją przewodniczącego Andrzeja Szlachty jest brak zaproszenia na posiedzenie Komisji przedstawicieli Związku Banków Polskich. Dlaczego nie zaprosił przedstawicieli samych potencjalnie zainteresowanych podmiotów, czyli banków? Kwestia opłacalności zakupu upadłego przedsiębiorstwa jest tutaj meritum sprawy.

Z powyższych względów uważamy, że zwołane posiedzenie Komisji Finansów Publicznych miało nic nie wyjaśnić. To była jedna wielka KOMPROMITACJA CAŁEJ KLASY POLITYCZNEJ, nie pierwsza i zapewne nie ostatnia w tej największej aferze finansowej, USTAWKA grupy przestępczej trzymającej przedstawicieli narodu, czyli posłów i senatorów, krótko, na smyczy.

Po zakończonym posiedzeniu kontrolowana przez Wojciecha Surmacza Polska Agencja Prasowa napisała krótką i ocenzurowaną jak zwykle notatkę, którą powtórzyły tylko dwa media Internetowe. Natomiast dziennikarz Bartosz Godusławski nic nie napisał, więc jego obecność na posiedzeniach była co najmniej zastanawiająca.

Proszę zwrócić uwagę na koniec ww. fragmentu z posiedzenia Komisji Finansów Publicznych i słowa wiceprzewodniczącego Komisji Janusza Szewczaka, te przerywniki są jednoznaczne:

„Jedziemy, jedziemy”.

—————————————————————————————————————

W ostatnią niedzielę 17 marca poprosiliśmy poseł Agnieszką Ścigaj z Kukiz’15, która była gościem programu „Kawa na ławę” w TVN24, by przebiła się przez ten podtrzymywany przez redaktora prowadzącego polityczny bełkot i wypowiedziała kilka zdań na temat ww. zdarzeń, jak przed przetargiem zachowuje się mafia pilnująca ukradzionej kasy z BFG, ale niestety, tym razem Pani poseł zabrakło odwagi…

——————————————————————————————————————————–

Komentarz Mediów Narodowych

——————————————————————————————————————————–

Takich ancymonów jak Pani Tajner i Wiśniewski jest duuużo więcej (link do artykułu), tylko oprócz celebrytów pozostali „zarobieni” to sama śmietanka biznesu, prawa i polityki, która ma kontrolę nad mediami i dlatego o nich nikt nie chce (nie może) pisać i mówić. Nawet o dziwo niektóre, zdawało nam się wcześniej, tzw. „niezależne” media Internetowe i tzw. „niezależni” dziennikarze.

Małżeństwo: Tajner i Wiśniewski to nie słupy, a słupki, wystawione przez media tylko po to żeby nie mówić i pisać o innych, o wiele grubszych rybach…

O tym powiemy już wkrótce, bo po kilku latach prywatnych śledztw znamy już prawie wszystkie nazwiska. Tylko spokojnie czekamy na rozstrzygnięcie przetargu…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przez | 19 marca 2019