W dniu 23 stycznia 2016 r., a więc ponad 3 lata temu przedstawiciele i członkowie Stowarzyszenia uczestniczyli w Toruniu w sympozjum naukowym „Oblicza manipulacji – źródła i skutki”, gdzie jednym z prelegentów był prezes PiS Jarosław Kaczyński. Polecamy się pamięci Pana prez ...

Oblicza manipulacji – artykuły na zamówienie i cenzura prewencyjna

          W dniu 23 stycznia 2016 r., a więc ponad 3 lata temu przedstawiciele i członkowie Stowarzyszenia uczestniczyli w Toruniu w sympozjum naukowym „Oblicza manipulacji – źródła i skutki”, gdzie jednym z prelegentów był prezes PiS Jarosław Kaczyński. Polecamy się pamięci Pana prezesa któremu już wtedy sygnalizowaliśmy problem, nie wiedząc jeszcze, że sprawa jest tak pilnowana i tyle osób ze świecznika jest w nią umoczonych…

https://wsksim.edu.pl/w-wsksim-zakonczylo-sie-sympozjum-naukowe-oblicza-manipulacji/

W czasach „dobrej zmiany” zapanowała dziwna cisza nad największą aferą finansową – SKOK Wołomin. Mediom mainstreamowym narzucona została cenzura prewencyjna. Dlaczego Jacek Kurski, prezes TVP stosuje cenzurę prewencyjną, dlaczego robi to Wojciech Surmacz szef PAP, dlaczego tak samo zachowuje się w swoich mediach Tomasz Sakiewicz, heros „dobrej zmiany”? O mediach prywatnych TVN i Polsat szkoda nawet wspominać.

Tymczasem Rzeczpospolita posunęła się jeszcze dalej, akurat tuż przed końcem składania ofert na zakup przedsiębiorstwa SKOK Wołomin.

 

          Rzekomo „Żaden bank nie chce kupić Skok Wołomin” taką tezę forsuje w dniu 19.03.2019 r. dziennik „Rzeczpospolita” powołując się m.in. na wypowiedzi liderów Stowarzyszenia im. św. Michała reprezentującego poszkodowanych w aferze Skok Wołomin.

Czołówka papierowego wydania Rzeczpospolitej i od razu czarny PR, manipulacje i kłamstwa: „Płacisz 1 zł, zyskujesz 119 mln… długu”

 

 

Bomba na koniec artykułu – następna celowa gafa arytmetyczna: odzysk 185 mln złotych ze 1,8 mld zł to dla zleceniodawcy artykułu… 1%.  Robi to wrażenie, źle to wygląda, zniechęca inwestorów. Zrobiono pomyłkę, bo powinno być 10%, ale czytelnik przecież nie będzie liczył. „Rzeczpospolita” zrobiła z siebie brukowca! Pytanie zasadnicze, kto za to zapłacił? Którzy ze złodziei kredytobiorców? Niech właściciel gazety odpowie?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kłamstwa „Rzeczpospolitej” przytoczył portal Onet. Niestety żadne z tych mediów nie odpowiedziało na stanowczą prośbę Stowarzyszenia o sprostowanie. Mało tego,  red. Izabela Kacprzak telefonicznie postraszyła Stowarzyszenie… sądem, a wkrótce po rozmowie na stronie Internetowej przy artykule obok Grażyny Zawadki pojawiło się raptem drugie nazwisko, właśnie Izabeli Kacprzak.

Pierwotnie autorką artykułu w wydaniu Internetowym była tylko Grażyna Zawadka, a później „doklejono” drugą dziennikarkę.

W jakim celu?

 

 

 

Kto jest właściwym autorem tych kłamstw i insynuacji, na czyje zlecenie został on napisany, dlaczego autor pozwolił sobie na powoływanie się na słowa osoby ze Stowarzyszenia Św. Michała, która nigdy nie wypowiedziała takich stwierdzeń? Czy znajdzie się jakaś odważna Kancelaria Prawna, która stanie po stronie setek tysięcy poszkodowanych członków Skok w których uderza forsowana teza w tym artykule? Obawiamy się, że nie, gdyż właśnie tej afery pilnują największe kancelarie, których kwity znajdują się w przysłowiowej „szafie syndyka”… 

 

Już w grudniu ub. roku pojawiła się zajawka artykułu na zamówienie, tym razem w Gazecie Wyborczej, podpisany inicjałami RK, którego teza podobna jest do ww. i zawiera pełno błędów również merytorycznych. Celowo?

 

Wobec powyższego zmuszeni jesteśmy sprostować krążące w sieci zmanipulowane artykuły na naszej stronie, a szczególnie ten ostatni Rzeczpospolitej.

          „Żaden bank nie chce kupić SKOK Wołomin” to tytuł artykułu, który ukazał się w dzienniku Rzeczpospolita, autorstwa Grażyny Zawadki. Tekst cytuje rzekomą wypowiedź przedstawiciela Stowarzyszenia z grudnia 2018 r., która nigdy nie była autoryzowana, ani w żadnym artykule Rzeczpospolitej się nie pojawiła. Tekst Rzeczpospolitej z dn.14 grudnia 2018 r. pt. „Skok Wołomin okazją stulecia”, na który powołuje się autorka, powstał przy znacznym wkładzie pracy członków Stowarzyszenia, bo tematyka w nim poruszana wymagała znajomości niuansów postępowania upadłościowego SKOK Wołomin. Pierwotny tekst autorstwa Izabeli Kacprzak i Grażyny Zawadki był przez nas gruntownie zmodyfikowany przed ostateczną autoryzacją. Cytowana w artykule z 19 marca 2019 r. wypowiedź o rzekomej wizji niepowodzenia przetargu nie padła, a co więcej jest zaprzeczeniem głównego przekazu tekstu z grudnia, który udowadnia, że ogłoszony właśnie przetarg jest dla banków okazją stulecia. Powyższa nierzetelność dziennikarska jest o tyle istotna, że ma miejsce w kluczowym, ostatnim tygodniu zgłaszania ofert przetargowych i trudno nie odnieść wrażenia ze stanowi próbę wpływania na jego ostateczny rezultat i to za pomocą przypisywania samym żywotnie zainteresowanych powodzeniem sprzedaży stwierdzeń, które nie zostały nigdy wyartykułowane. Nie mówiąc o interesie społecznym polegającym na odzyskaniu przez bank nabywcę wielomiliardowych wyłudzonych kredytów. W zasadzie niepowodzeniem przetargu zainteresowana jest tylko grupa przestępcza i najwyraźniej autorka (autorki?) artykułu, tyle, że nie ma odwagi tego powiedzieć własnymi słowami, stąd zmanipulowane cytaty poszkodowanych deponentów jak ten poniżej:

„Czarny scenariusz”

          Marcin Karliński, prezes Stowarzyszenia Spółdzielczości Finansowej im. św. Michała, które walczy o ustalenie winnych upadłości, przewidział taki finał – już w grudniu mówił „Rzeczpospolitej”, że nie wierzy, by znalazł się ktoś, kto zechce kupić SKOK Wołomin o ujemnej wartości i z zobowiązaniami na taką skalę.

Pełny tekst autoryzowanego artykułu Rzeczpospolitej z grudnia 2018 r. znajdziecie Państwo na stronie Stowarzyszenia, który po niewielkich skrótach ukazał się w druku: http://swsfsm.pl/category/aktualnosci/

          Tekst Rzeczpospolitej zawiera szereg innych nieścisłości, które podobnie jak trzy miesiące temu postaramy się skorygować w czynie społecznym i w interesie społecznym, bo może lobby bankowe to doceni, a już społeczeństwo na pewno:

Przede wszystkim, czystą nieprawdą jest skrótowe stwierdzenie: „Na sprzedaż wystawiono więc głównie zobowiązania kasy wobec jej klientów (119 mln zł) i ok. 356 tys. zł w gotówce. – To za mało, by interes był opłacalny – mówi jeden z bankowców”.

Na sprzedaż wystawiono bowiem „głównie” nie to co napisała Rzeczpospolita, lecz zupełnie co innego, tj. portfel kredytów zabezpieczonych hipotecznie o wartości nominalnej ponad 3 mld zł (przy czym suma wartości samych nieruchomości będących zabezpieczeniami tych kredytów wg operatów szacunkowych biegłego powołanego w postępowaniu upadłościowym to ok. 600 mln zł), portfel kredytów niezabezpieczonych o wartości nominalnej 229 mln zł (ze spłaty których tylko w czasie trwania postępowania upadłościowego do Kasy wpłynęło już prawie 200 mln zł), wreszcie nieruchomości własne SKOK Wołomin wycenione przez biegłego na 22 mln zł. Wbrew stwierdzeniu „bankowca” Rzeczpospolitej to aż nadto, żeby nawet przy uwzględnieniu przejęcia zobowiązań wobec klientów upadłej kasy na kwotę 119 mln zł „interes” zakupu Skok Wołomin przez bank był bardzo opłacalny – wyjaśniamy to szczegółowo poniżej.

          W podejrzanym tekście – pojawia się jakiś Sąd Okręgowy, od którego informacje uzyskują autorzy tekstu, podczas gdy takowy Sąd nie miał nigdy nic wspólnego z postępowaniem upadłościowym SKOK Wołomin, postępowanie prowadził bowiem zawsze Sąd Rejonowy dla m.st. W-wy, osławiony X Wydział Gospodarczy przy ul. Czerniakowskiej 100. Istnieje zatem obawa, z dużą dozą prawdopodobieństwa, że autorka, nigdy tam nie była i do akt sprawy liczących, tylko w przedmiocie oszacowania przedsiębiorstwa, 150 tomów, nie zaglądała, bo to bardzo ciężka i czasochłonna praca.

          W innym wątku, znajdujemy tezę, że brak formalnej odpowiedzi banków (z jednym wyjątkiem) przesłanej do Sądu, na pismo (tzw. zaproszenie) wystosowane przez syndyka (jako działanie własne syndyka i nie wynikające z żadnego postanowienia Sądu) miałby świadczyć o dużym prawdopodobieństwie unieważnienia przetargu. Powyższe nie oznacza, że banki nie podjęły rozmów z syndykiem, sąd na tym etapie bowiem nie musi być przez syndyka informowany zaś syndyk zobowiązany jest do nie udzielania informacji na zewnątrz.

          Kolejną wątpliwość budzi gruby błąd arytmetyczny (razy 10!) w pierwotnym tekście artykułu opublikowanym 18 marca 2019 r.: „Z blisko 1,8 mld zł wyprowadzonych ze SKOK Wołomin na kredyty i pożyczki udało się odzyskać zaledwie niespełna 1 proc. – 185 mln zł.” (poprawiony w aktualizacji artykułu na stronie Internetowej gazety, ale na papierowej pozostał…). Tu autorzy także sami przeczą swojej tezie – faktem jest, że cały portfel kredytowy SKOK Wołomin to 3 mld zł. Skoro jak twierdzą 1,8 mld zł zostało „wyprowadzone” i miałoby być rzekomo zupełnie niemożliwe do odzyskania to prosta arytmetyka mówi, że jest jeszcze 1,2 mld zł bynajmniej niekoniecznie „wyprowadzone” i stanowiące relatywnie duży składnik majątkowy przy aktywnej windykacji przez bank-nabywcę.

          Polemizując z tezą cytowanych anonimowych specjalistów sektora bankowego, którzy poddają pod wątpliwość ekonomiczny sens zakupu całości przedsiębiorstwa SKOK Wołomin za złotówkę poddamy na zakończenie ten zakup głębszej analizie. Z nadzieją że po sprostowaniu wartość merytoryczna artykułu wzrośnie na tyle, że nie odstręczy on już potencjalnych klientów od ekonomicznie ryzykownego zakupu za złotówkę:

Po pierwsze, cena 1 zł wynika z tego, że uwzględnione jest już w tej cenie przejęcie zobowiązań wobec części klientów SKOK na kwotę 119 mln zł.

Po drugie, co najistotniejsze, aktywa kredytowe kasy zostały znacznie niedoszacowane w wycenie przeprowadzonej w postępowaniu upadłościowym. Sam biegły (Uniwersytet Szczeciński Wydział Nauk Ekonomicznych i Zarządzania reprezentowany przez prof. Dariusza Zarzeckiego), który wyceniał majątek SKOK Wołomin stwierdził na jawnym posiedzeniu sądu upadłościowego, że jego wycena (dokonana tzw. metodą NAV) ma charakter maksymalnie konserwatywny, zaś właściwa wycena musi być dokonana poprzez rynkowy przetarg, gdzie banki stosując swoje kryteria wyceny ustalą wartość rzeczywistą, która, jak stwierdził sam biegły, może być wielokrotnie większa od jego wyceny. Mówimy tu potencjalnie o setkach milionów złotych. Wycena portfela kredytów wielkokwotowych, zabezpieczonych hipotecznie o wartości nominalnej prawie 3 mld zł na kwotę tylko 72 mln zł jest więcej niż zastanawiająca, bo kilkuset kredytobiorców jest aktywnych gospodarczo w spółkach prawa handlowego. To znani biznesmeni, celebryci, prawnicy, syndycy i politycy. Pożyczki dla osób o takim profilu stanowią co najmniej 800 mln zł. Jak się okazało części nieruchomości stanowiących zabezpieczenia kredytów biegły w ogóle nie wycenił, gdyż syndyk nie przedłożył ich biegłemu do wyceny, mimo że stanowią cześć sprzedawanych aktywów.

Po trzecie, formalna cena złotówki wynika z wyłączenia ze sprzedaży aż 200 mln zł gotówki znajdującej się w upadłej kasie – pisaliśmy już wielokrotnie o tym „wale” zrobionym w MS i puszczonym w obieg przez Marcina Pachuckiego, który przez moment pełnił funkcję szefa KNF).Te aż 200 mln zł w majątku SKOK Wołomin skądś się wzięło. Wzięło się ze spłat kredytów spływających do kasy podczas trwania postępowania upadłościowego ciągnącego się już prawie 4 lata i te pieniądze cały czas spływają, bowiem część kredytów to kredyty niemające w ogóle nic wspólnego z wyłudzeniami.

Po czwarte, również zgodnie z warunkami przetargu, pomimo wcześniejszego wyłączenia części pieniędzy, od 1 stycznia 2019 r. cała gotówka wpływająca od tego dnia do SKOK Wołomin będzie stanowić cześć sprzedawanego majątku i pozytywnie wpływać na jego wartość dla banku-nabywcy, minimalna cena przetargowa zaś jest stała. Takie wpływy cały czas są, gdyż cześć kredytów, jak wspomniano powyżej, jest normalnie spłacana i będzie powiększać wartość sprzedawanego majątku.

Łatwo ocenić, że potencjalny długookresowy zysk netto banku, który przystąpi 25 marca 2019 roku do przetargu i przejmie SKOK Wołomin może być liczony w setkach milionów zł.

          Jeżeli zatem faktycznie rynkiem bankowym w Polsce rządzą wyłącznie mechanizmy rynkowe tak jak to ma miejsce w rozwiniętych krajach Europy do takiej sprzedaży w przetargu upadłej kasy bankowi powinno dojść, i to w warunkach konkurencji pomiędzy kilkoma bankami, a jeśli nie dojdzie to będzie oznaczać, że żyjemy w kraju, który jest mafijną republiką bananową i nie ma nic wspólnego z demokratycznym państwem prawa.

Pozorowane działania Prokuratury, kompromitacja Ministerstwa Sprawiedliwości – znajomość prawa i logiki na poziomie katastrofalnym. Nie byłoby oczywiście to wszystko możliwe gdyby prokuratorzy nie mieli przyzwolenia żeby chronić święte krowy, których miało już nie być, jak zapewniał Prokurator Generalny Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Oświadczamy, że święte krowy są, bo tolerowane są pozorowane działania. Prokuratorzy chronią złodziei w sposób prymitywnie przestępczy poświadczając nieprawdę. A posłowie to ludzie o charakterze plasteliny, których można łatwo uformować (patrz: wyrzucenie strony społecznej z sejmu).

Ukazał się również artykuł w weekendowym wydaniu (23-24.03.2019r.) „Naszego Dziennika”, niezmanipulowany, aczkolwiek większe fragmenty rozmowy z naszym przedstawicielem, która trwała ponad godzinę czasu, zostały powycinane.

Pozostałe 50% treści artykułu niestety nie ma nic wspólnego z tematem publikacji. Przepraszamy za słowo, ale to wodolejstwo, które przytaczają wszystkie media mainstreamowe, głównego nurtu, łącznie z PAP. Natomiast wtrącenie do artykułu wypowiedzi prokuratora funkcyjnego Janusza Grzyba, posiadającego wątpliwe sukcesy w wyjaśnianiu dużych afer gospodarczych, z posiedzenia sejmowej Komisji Finansów Publicznych, tej z której nas wyrzucono, to już lekka przesada. Nie wiedzieć czemu, ale autor nie napisał o najważniejszym i znamiennym fakcie z tego posiedzenia, tj. wyrzucenia strony społecznej z sejmu w trakcie trwania posiedzenia. Z tego powodu zapewne nie przesłał Stowarzyszeniu tego artykułu do akceptacji przed jego publikacją…

Nie mamy pretensji, wiemy, że „dobra zmiana” nie znosi nigdzie krytyki i stąd dziennikarze są po prostu wystraszeni, ale cenzura prewencyjna w „Naszym Dzienniku” jest zupełnie niepotrzebna.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

PS.

Chcieć to móc, a kruk krukowi oka nie wykole…

Leszek Czarnecki walczył niedawno jak lew z NBP i KNF, lała się krew, ale jak przyszło do realnej kasy to od razu się miliardy w NBP dla banków Pana Czarneckiego znalazły.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czyżby to była wojna na pokaz? Czemu i komu miała służyć ta mistyfikacja?

A na rozwiązanie problemu kilkuset poszkodowanych – okradzionych deponentów oraz setki tysięcy ściganych wezwaniami przez syndyka członków SKOKów Państwo polskie nie może wysupłać 100 milionów złotych…

 

Oby nie okazało się, że to nie jest Polska teoretyczna, tylko,

że to Państwo właściwie nie istnieje!

 

 

 

2 myśli nt. „Oblicza manipulacji – artykuły na zamówienie i cenzura prewencyjna

  1. Alicja

    Ludzie nie oddawajcie swoich głosów w nadchodzących wyborach na POPiS. Głos na nich oddany to głos zmarnowany.

    PSL, Nowoczesna, Kukiz’15, SLD i inne Wiosny również nie zabrały głosu w sprawie wyjaśnienia afery SKOK Wołomin, nie pomogły Stowarzyszeniu!
    Dziwi tylko brak reakcji KONFEDERACJI, czyżby oni są również umoczeni? A partia o.Rydzyka – Mirosława Piotrowskiego? Przecież rozwikłanie tej afery zatopiłoby konkurencję? Czegoś tutaj nie rozumiem…

    https://www.salon24.pl/u/s-flores/944312,czy-dzis-afera-skok-wolomin-zostanie-zatuszowana

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przez | 21 marca 2019