https://youtu.be/Nzb_u82TKgA Dane są nawet w aktach sprawy. Są ukryte na jednej tylko dyskietce, bo na niej są zgromadzone dane osobowe kredytobiorców SKOK Wołomin, nie najważniejszych osób, bo te najważniejsze tak naprawdę nie brały tych kredytów na siebie. (…) Został tylko nieznacz ...

Co postanowi rada wierzycieli SKOK Wołomin?

Dane są nawet w aktach sprawy. Są ukryte na jednej tylko dyskietce, bo na niej są zgromadzone dane osobowe kredytobiorców SKOK Wołomin, nie najważniejszych osób, bo te najważniejsze tak naprawdę nie brały tych kredytów na siebie. (…) Został tylko nieznaczący „drugi garnitur” beneficjentów tej afery, ale nawet tymi osobami (w liczbie ok. 400) nie interesuje się prokuratura. Nie interesuje się tym, że to są bogaci ludzie, że oni nie spłacają kredytów na hasło od połowy 2013 roku, że są tam często ludzie z setki najbogatszych Polaków – mówił w „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam prezes Stowarzyszenia Spółdzielczości Finansowej im. św. Michała, Marcin Karliński.

SKOK Wołomin to tylko jedna z instytucji finansowych, które upadły w ciągu ostatnich trzech lat. Straty z tego tytułu sięgają ok. 9 miliardów złotych  – zwrócił uwagę Marcin Karliński.

– W ciągu dosłownie trzech lat, od końcówki roku 2014, upadł nie tylko SKOK Wołomin, upadł nie tylko SKOK Wspólnota, ale upadło dalszych 13 czy 14 kas SKOK i upadły 2 czy 3 banki spółdzielcze dużej wielkości. To są straty społeczne sięgające już w tej chwili z samego BFG blisko 7 miliardów złotych. Wliczając w to jeszcze przejęcia (bo nie wszystko skończyło się upadłością) części kas przez banki, to zamknęlibyśmy się w realnych kosztach gdzieś na poziomie 9 miliardów złotych. To są ogromne starty społeczne, bo te pieniądze ktoś ukradł społeczeństwu – zaznaczył.

O to, kto stał za aferą SKOK Wołomin, należy pytać senatora Grzegorza Biereckiego, który swego czasu twierdził, że winnych wyprowadzenia pieniędzy należy szukać wśród funkcjonariuszy WSI – ocenił prezes Stowarzyszenia Spółdzielczości Finansowej im. św. Michała.

– Pierwszą znaną mi osobą publiczną, która użyła takiego hasła w piśmie urzędowym, którego nikt nie widział, jest senator Grzegorz Bierecki, który przez 20 lat był szefem centralnej kasy SKOK i nadzorował cały system SKOK do końca 2012 roku. Myślę, że on coś powinien wiedzieć na ten temat, a nikt go jeszcze przez te blisko trzy lata tej afery nie zapytał, gdzie wyparowały te pieniądze, bo nadzorca powinien mieć na ten temat wiedzę – wskazał gość „Polskiego punktu widzenia”.

Oskarżanie WSI o szkodliwą działalność w SKOK Wołomin nie znajduje uzasadnienia w śledztwie – podkreślił Marcin Karliński.

– W zasadzie jedyną istotną osobą jest ten mityczny kapitan Piotr P., który (nie łudźmy się) nie ma takich służb, tak genialnych, żeby – wchodząc do systemu pod koniec całej operacji w 2011 czy 2012 roku – mógł doprowadzić do takich strat w sposób zupełnie niezauważalny dla nadzoru, i to dla nadzoru Kasy Krajowej, nadzoru KNF. To są pewne bajki, którymi próbuje się przykryć całą aferę. Tak naprawdę za tą aferą stały działające wtedy służby, a nie jakieś mityczne, niezidentyfikowane WSI – tłumaczył.

Prezes Stowarzyszenia Spółdzielczości Finansowej im. św. Michała odniósł się również do planowanego na środę posiedzenia rady wierzycieli SKOK Wołomin, podczas którego ma zostać omówiona sprawa pokrycia strat poniesionych przez kasę.

Forsowany przez radę wierzycieli pomysł, żeby członkowie SKOK Wołomin składali się na pokrycie strat to złodziejska filozofia, gdzie złodziej krzyczy „łapać złodzieja!” – akcentował.

– To hasło akurat padło trzy lata temu z ust pana mecenasa Lwa Mirskiego, członka komisji weryfikacyjnej WSI. On rzucił takie hasło w stosunku do pani Kopacz. Ja to hasło potwierdzam po trzech latach, tyle tylko, że nie dotyczy ono w tej chwili już Platformy, ale dotyczy aktualnie rozgrywających tę sprawę. Dochodzi do kompletnego absurdu. (…) Na zasadzie szczątkowego zapisu, zupełnie nieczytelnego – bez podanej jakiejkolwiek szerszej interpretacji – w ustawie o SKOK, o tym, że członkowie SKOK odpowiadają za straty w wysokości podwójnych udziałów członkowskich (nie jest napisane, w jakiej sytuacji, w jakich okolicznościach, czego to dotyczy) najważniejszy syndyk w Polsce, który prowadzi ponad połowę upadłości wszystkich kas SKOK, wyabstrahował tezę, że również po upadłości odpowiadają oni [szeregowi członkowie SKOK –red.] za te straty w kasie, tak jakby to oni stanowili trzon grupy przestępczej – wyjaśnił gość „Polskiego punktu widzenia”.

Opinię rady wierzycieli podziela Bankowy Fundusz Gwarancyjny oraz Ministerstwo Sprawiedliwości. Przeciwko takiemu rozwiązaniu zaprotestowała prokuratura, która stwierdziła, że syndyk nie ma prawa sięgać do kieszeni zwykłych członków SKOK tytułem odpowiedzialności – przypomniał Marcin Karliński.

– Tutaj działają inne reguły. Kasa jest postawiona w tej chwili na równi z bankiem, więc możliwości nadzorcze, logika tej formuły o podwójnej odpowiedzialności, dotyczą specyficznej sytuacji. Absolutnie nie dotyczy upadłości. To jakiś kompletny chichot historii i kpina z narodu i ludzi, którzy w bankach czy kasach oszczędzają i pewnym momencie, w sposób przypadkowy, robi się z nich złodziei tylko po to, żeby nie ścigać tego właściwego złodzieja, zakorzenionego gdzieś w służbach, w nadzorze finansowym – powiedział prezes Stowarzyszenia Spółdzielczości Finansowej im. św. Michała.

 

———————————————————————————————————————-

Rada wierzycieli odbyła się 28 lutego oraz 8 marca 2018 r.

Oczywiście wolne krzesło przy stole i brak słupa, notariusz Agnieszki Sinkiewicz, nie był zaskoczeniem. Sędzi-komisarz Małgorzacie Brzozowskiej oraz nadzorującej postepowanie prok. Agacie Nowak-Pietrucha (na zdjęciu po prawej) jakoś nie przeszkadza brak obecności od dłuższego czasu na posiedzeniach jednego z trzech członków Rady Wierzycieli.
„Przecież i tak wszystko jest z góry ustalone i znany jest scenariusz? Załatwimy to poprzez swoich ludzi w BFG i NBP. Czasu mamy mało, bo wykruszają nam się sprzymierzeńcy… No i ta mina… Św. Michał… Co z nim zrobić?”

„Miłym akcentem” było pojawienie się na zebraniu przedstawiciela NBP w osobie… Elwiry Wangin (na zdjęciu po lewej). Członkowie SKOK doskonale pamiętają powołanego przez Andrzeja Jakubiaka z KNF Zarządcę Komisarycznego Waldemara Stawskiego, człowieka mBanku, i jego pełnomocników, którzy puszczali w eter kłamliwe komunikaty o wdrażanym programie naprawczym, a przez miesiąc robili czystkę w papierach.
Pani Wangin była właśnie jedną z tych osób, a od niedawna trafiła pod skrzydła NBP i „pilnuje” sprzedaży kasy Wołomin.
Jaki ten świat jest mały…

————————————————————————————————————————————————————————-

Tym razem Polska Agencja Prasowa przekazała informację bardziej obiektywną, aczkolwiek w formie w której syndyk jawi się jako dobry wujek chcący ulżyć byłym członkom SKOK Wołomin.

Niestety informacja została opublikowana na stronach płatnych PAP, a zauważyły ją tylko 3 (słownie: TRZY) portale: polsatnews.pl, bankier.pl oraz wnp.pl

Informacja z PAP opublikowana na stronach polsatnews.pl została zręcznie przez fachowców Polsatu „obrobiona”, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie samego syndyka:
http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2018-03-09/rada-wierzycieli-skok-wolomin-odrzucila-propozycje-syndyka/

 

A dlaczego ta informacja nie pojawiła się w innych mediach, lewicowych i tych prawicowych: TVN24, Onet, WP, Rzeczpospolita, Do Rzeczy, W Sieci, Gazeta Polska, Fakt, Super Express, i in.?

Wcześniejsze bzdurne opinie prawne z Ministerstwa Sprawiedliwości, wypowiedzi wiceministrów, że MS nie widzi żadnych uchybień w pracy syndyka i sędziego-komisarza w postępowaniu upadłościowym oraz przechwalanie się Prokuratury nad łapaniem słupów powtarzały wszystkie portale i gazety, nie mówiąc o mediach publicznych.

Mamy kolejny dowód jak głęboko sięgają długie ręce skokowej „urzędniczo-politycznej” mafii i nawet nie trudno domyślać się kto im robi taki PR.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przez | 9 marca 2018