Słowotok syndyka Lechosława Kochańskiego zajął cały czas przeznaczony na posiedzenie komisji. Stowarzyszenie skutecznie zaprosiło syndyka – nikomu z posłów dziwnym zbiegiem okoliczności (w postępowaniu upadłościowym dzieją się same dziwne rzeczy) nie udało się przez dwa lata zapros ...

Blamaż syndyka Lechosława Kochańskiego na posiedzeniu Komisji Finansów Publicznych w dn. 05.04.2017 r.

Słowotok syndyka Lechosława Kochańskiego zajął cały czas przeznaczony na posiedzenie komisji.

Stowarzyszenie skutecznie zaprosiło syndyka – nikomu z posłów dziwnym zbiegiem okoliczności (w postępowaniu upadłościowym dzieją się same dziwne rzeczy) nie udało się przez dwa lata zaprosić syndyka do sejmu. Stowarzyszenie również dotrzymało słowa danemu Panu Lechosławowi Kochańskiemu, że nie będzie poruszać kwestii szczególnie dla Pana Kochańskiego drażliwych jak wynagrodzenie kancelarii syndyka i in. spraw, które kładą cień na prowadzone postępowanie upadłościowe.

Niestety, ale to był strzał w kolano, syndyk wcale nie poruszył kwestii, które obiecał Stowarzyszeniu, a zamiast tego, oprócz powtarzania znanych już wszystkim historii, padły w stronę części społecznej nieprawdziwe oskarżenia, które cytowane są teraz przez portale Internetowe: „bezprawny nacisk na instytucje publiczne, m.in. posługiwanie się nieprawdziwym pismem szefa komisji finansów Jacka Sasina”.

Dlaczego Pan Przewodniczący publicznie nie odniósł się do tego oskarżenia I dlaczego pozwolił syndykowi na tak długi wywód, który polegał na cytowaniu przepisów prawa upadłościowego pozostaje tajemnicą poliszynela… Zwłaszcza, że syndyk powoływał się na komentarze prawne, które nie mają związku z upadłością banków i kas. Nawiasem mówiąc, autorzy tych komentarzy pracują na zamówienie tego kręgu osób, podobnie jak sędzia Emil Szczepanik z MS – zgłaszaliśmy to wcześniej do Ministra Sprawiedliwości i Prokuratura Generalnego.

Czyżby Pan syndyk prowadził jakieś pozakulisowe działania, chce wmanewrować ostatnich już posłów, którzy chcieliby pomóc stronie społecznej (jeżeli jeszcze tacy są?) żeby nikt nie przeszkadzał w sprzedaży oszustom ich niespłacalnych kredytów?

Inną rzeczą jest to, że oprócz przedstawicieli Stowarzyszenia, nikt z obecnych na sali nie rozumiał wykładu syndyka na temat przepisów prawa upadłościowego, którymi po prostu manipulował jak chciał, dokonując nieprawdziwej ich wykładni lub cytując przepisy, które nie obowiązują w postępowaniu upadłościowym SKOK Wołomin.

Nie wiedzieć czemu, posłowie nie odnieśli się merytorycznie do odpowiedzi Ministerstwa Sprawiedliwości na dezyderat Komisji, czyżby ponownie nie byli przygotowani? Przecież mieli dwa tygodnie czasu na jego analizę? „To woła o pomstę do nieba” – jak ostatnio grzmiał poseł T.Cymański, tylko teraz w innym już kontekście.

Nie przeszkodziło to jednak posłom nad głosowaniem nad przyjęciem odpowiedzi Ministerstwa Sprawiedliwości. Żenada. Nawet nie ma w niej żadnego odniesienia, chociażby jednym zdaniem do ośmieszonej ekspertyzą prawną BAS prof. Konrada Kohutka analizy MS napisanej przez sędziego Emila Sczepanika.

Nie rozumiemy Ministra Sprawiedliwości Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry dlaczego pozwala w swoim resorcie na konstruowanie takich min jak osławiona już „analiza” sędziego Szczepanika.

„Opinia jest skrajnie nieprofesjonalna i pełna merytorycznych błędów. To są kompromitujące słabości, roi się w niej od elementarnych błędów”. – to są właśnie słowa ministra Ziobry, które idealnie tutaj się wpasowują.

Nie wiemy w jakim celu, na pewno nie ekonomicznym, wybrano na posiedzenie największą salę, po sali plenarnej, w sejmie, skoro inne mniejsze były wolne. Sala kolumnowa pomieściła w czasie tzw. grudniowego puczu 236 posłów, a tymczasem na posiedzeniu Komisji było ok. 20 posłów (40% frekwencja) i drugie tyle zaproszonych gości. Rozmawialiśmy ze wszystkimi dziennikarzami, którzy byli obecni w tym czasie w sejmie, większość ich już znamy, nawet prywatnie. Niestety, ale wszystkie media mają odgórny zakaz zajmowania się tą sprawą, stąd brak obecności jakichkolwiek dziennikarzy na posiedzeniu, oprócz tego pismaka, który spłodził ten wycinkowy artykuł – laudację dla Pana syndyka.

Posiedzenie bez monologu syndyka:

Całość:

Transmisja z kamery sejmowej:

http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/transmisje_arch.xsp#415F59D56779708CC12580F2003E6CA8

Więcej na forum Stowarzyszenia.

One thought on “Blamaż syndyka Lechosława Kochańskiego na posiedzeniu Komisji Finansów Publicznych w dn. 05.04.2017 r.

  1. Mirek

    Prowadzenie obrad Komisji fatalne, tendencyjne, na naszą niekorzyść. Przewodniczący Sasin pozwolił aby wystąpienie syndyka Kochańskiego pozostawiło wrażenie na sali. Wywody syndyka sprawiały wrażenie jak gdyby poruszał się w realiach z epoki socjalistycznej (GS-sów), zapomniał, że mamy gospodarkę rynkową. Widać, że to nasz wróg w czystej postaci. Posunął się do gróźb pod adresem członków i wierzycieli do jeszcze większej odpowiedzialności za upadłą kasę. Nie zapominajmy, że to syndyk jest nam winien pieniądze, a nie odwrotnie. Dziwne, że na Komisji nie mówi się o pieniądzach, które nam trzeba oddać. Przewodniczący akceptuje tyrady gloryfikujące syndyka i sędziego komisarza. Wypowiedzi naszej strony od razu są przerywane, recenzowane i ograniczane czasowo. To celowa robota, aby pokazać chaos i wybić osobę mówiącą z kontekstu. Posłowie, którzy chcą nas bronić są zniechęcani do tego. Ogromna sala kolumnowa – aby pokazać społeczeństwu znikomą liczbę osób zainteresowanych sprawą upadłości. Monologi poseł Skowrońskiej. Wszystko to socjotechnika. W kwestii Skok W. w Komisji mamy POPiS.
    Nie dajmy się zwieść. Syndyk Kochański reprezentuje państwo polskie w kwestii rozliczenia majątku upadłej kasy. Państwo polskie, którego wszystkie służby nadzorcze, kontrolne i organa ścigania zawiodły i zawodzą nadal w kwestii S. Wołomin.
    To państwo polskie w osobach aktualnie rządzącej koalicji jest odpowiedzialne za konkretne pieniądze 781 wierzycieli i pozostałych członków upadłej Skok Wołomin.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przez | 6 kwietnia 2017