Archiwum autora: admin

Oblicza manipulacji – artykuły na zamówienie i cenzura prewencyjna

          W dniu 23 stycznia 2016 r., a więc ponad 3 lata temu przedstawiciele i członkowie Stowarzyszenia uczestniczyli w Toruniu w sympozjum naukowym „Oblicza manipulacji – źródła i skutki”, gdzie jednym z prelegentów był prezes PiS Jarosław Kaczyński. Polecamy się pamięci Pana prezesa któremu już wtedy sygnalizowaliśmy problem, nie wiedząc jeszcze, że sprawa jest tak pilnowana i tyle osób ze świecznika jest w nią umoczonych…

https://wsksim.edu.pl/w-wsksim-zakonczylo-sie-sympozjum-naukowe-oblicza-manipulacji/

W czasach „dobrej zmiany” zapanowała dziwna cisza nad największą aferą finansową – SKOK Wołomin. Mediom mainstreamowym narzucona została cenzura prewencyjna. Dlaczego Jacek Kurski, prezes TVP stosuje cenzurę prewencyjną, dlaczego robi to Wojciech Surmacz szef PAP, dlaczego tak samo zachowuje się w swoich mediach Tomasz Sakiewicz, heros „dobrej zmiany”? O mediach prywatnych TVN i Polsat szkoda nawet wspominać.

Tymczasem Rzeczpospolita posunęła się jeszcze dalej, akurat tuż przed końcem składania ofert na zakup przedsiębiorstwa SKOK Wołomin.

          Rzekomo „Żaden bank nie chce kupić Skok Wołomin” taką tezę forsuje w dniu 19.03.2019 r. dziennik „Rzeczpospolita” powołując się m.in. na wypowiedzi liderów Stowarzyszenia im. św. Michała reprezentującego poszkodowanych w aferze Skok Wołomin.

Czołówka papierowego wydania Rzeczpospolitej i od razu czarny PR, manipulacje i kłamstwa: „Płacisz 1 zł, zyskujesz 119 mln… długu”

 

 

Bomba na koniec artykułu – następna celowa gafa arytmetyczna: odzysk 185 mln złotych ze 1,8 mld zł to dla zleceniodawcy artykułu… 1%.  Robi to wrażenie, źle to wygląda, zniechęca inwestorów. Zrobiono pomyłkę, bo powinno być 10%, ale czytelnik przecież nie będzie liczył. „Rzeczpospolita” zrobiła z siebie brukowca! Pytanie zasadnicze, kto za to zapłacił? Niech właściciel gazety odpowie?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kłamstwa „Rzeczpospolitej” przytoczył portal Onet. Niestety żadne z tych mediów nie odpowiedziało na stanowczą prośbę Stowarzyszenia o sprostowanie. Mało tego,  red. Izabela Kacprzak telefonicznie postraszyła Stowarzyszenie… sądem, a wkrótce po rozmowie na stronie Internetowej przy artykule obok Grażyny Zawadki pojawiło się raptem drugie nazwisko, właśnie Izabeli Kacprzak.

Pierwotnie autorką artykułu w wydaniu Internetowym była tylko Grażyna Zawadka, a później „doklejono” drugą dziennikarkę.

W jakim celu?

 

 

 

Kto jest właściwym autorem tych kłamstw i insynuacji, na czyje zlecenie został on napisany, dlaczego autor pozwolił sobie na powoływanie się na słowa osoby ze Stowarzyszenia Św. Michała, która nigdy nie wypowiedziała takich stwierdzeń? Czy znajdzie się jakaś odważna Kancelaria Prawna, która stanie po stronie setek tysięcy poszkodowanych członków Skok w których uderza forsowana teza w tym artykule? Obawiamy się, że nie, gdyż właśnie tej afery pilnują największe kancelarie, których kwity znajdują się w przysłowiowej „szafie syndyka”… 

 

Już w grudniu ub. roku pojawiła się zajawka artykułu na zamówienie, tym razem w Gazecie Wyborczej, podpisany inicjałami RK, którego teza podobna jest do ww. i zawiera pełno błędów również merytorycznych. Celowo?

 

Wobec powyższego zmuszeni jesteśmy sprostować krążące w sieci zmanipulowane artykuły na naszej stronie, a szczególnie ten ostatni Rzeczpospolitej.

          „Żaden bank nie chce kupić SKOK Wołomin” to tytuł artykułu, który ukazał się w dzienniku Rzeczpospolita, autorstwa Grażyny Zawadki. Tekst cytuje rzekomą wypowiedź przedstawiciela Stowarzyszenia z grudnia 2018 r., która nigdy nie była autoryzowana, ani w żadnym artykule Rzeczpospolitej się nie pojawiła. Tekst Rzeczpospolitej z dn.14 grudnia 2018 r. pt. „Skok Wołomin okazją stulecia”, na który powołuje się autorka, powstał przy znacznym wkładzie pracy członków Stowarzyszenia, bo tematyka w nim poruszana wymagała znajomości niuansów postępowania upadłościowego SKOK Wołomin. Pierwotny tekst autorstwa Izabeli Kacprzak i Grażyny Zawadki był przez nas gruntownie zmodyfikowany przed ostateczną autoryzacją. Cytowana w artykule z 19 marca 2019 r. wypowiedź o rzekomej wizji niepowodzenia przetargu nie padła, a co więcej jest zaprzeczeniem głównego przekazu tekstu z grudnia, który udowadnia, że ogłoszony właśnie przetarg jest dla banków okazją stulecia. Powyższa nierzetelność dziennikarska jest o tyle istotna, że ma miejsce w kluczowym, ostatnim tygodniu zgłaszania ofert przetargowych i trudno nie odnieść wrażenia ze stanowi próbę wpływania na jego ostateczny rezultat i to za pomocą przypisywania samym żywotnie zainteresowanych powodzeniem sprzedaży stwierdzeń, które nie zostały nigdy wyartykułowane. Nie mówiąc o interesie społecznym polegającym na odzyskaniu przez bank nabywcę wielomiliardowych wyłudzonych kredytów. W zasadzie niepowodzeniem przetargu zainteresowana jest tylko grupa przestępcza i najwyraźniej autorka (autorki?) artykułu, tyle, że nie ma odwagi tego powiedzieć własnymi słowami, stąd zmanipulowane cytaty poszkodowanych deponentów jak ten poniżej:

„Czarny scenariusz”

          Marcin Karliński, prezes Stowarzyszenia Spółdzielczości Finansowej im. św. Michała, które walczy o ustalenie winnych upadłości, przewidział taki finał – już w grudniu mówił „Rzeczpospolitej”, że nie wierzy, by znalazł się ktoś, kto zechce kupić SKOK Wołomin o ujemnej wartości i z zobowiązaniami na taką skalę.

Pełny tekst autoryzowanego artykułu Rzeczpospolitej z grudnia 2018 r. znajdziecie Państwo na stronie Stowarzyszenia, który po niewielkich skrótach ukazał się w druku: http://swsfsm.pl/category/aktualnosci/

          Tekst Rzeczpospolitej zawiera szereg innych nieścisłości, które podobnie jak trzy miesiące temu postaramy się skorygować w czynie społecznym i w interesie społecznym, bo może lobby bankowe to doceni, a już społeczeństwo na pewno:

Przede wszystkim, czystą nieprawdą jest skrótowe stwierdzenie: „Na sprzedaż wystawiono więc głównie zobowiązania kasy wobec jej klientów (119 mln zł) i ok. 356 tys. zł w gotówce. – To za mało, by interes był opłacalny – mówi jeden z bankowców”.

Na sprzedaż wystawiono bowiem „głównie” nie to co napisała Rzeczpospolita, lecz zupełnie co innego, tj. portfel kredytów zabezpieczonych hipotecznie o wartości nominalnej ponad 3 mld zł (przy czym suma wartości samych nieruchomości będących zabezpieczeniami tych kredytów wg operatów szacunkowych biegłego powołanego w postępowaniu upadłościowym to ok. 600 mln zł), portfel kredytów niezabezpieczonych o wartości nominalnej 229 mln zł (ze spłaty których tylko w czasie trwania postępowania upadłościowego do Kasy wpłynęło już prawie 200 mln zł), wreszcie nieruchomości własne SKOK Wołomin wycenione przez biegłego na 22 mln zł. Wbrew stwierdzeniu „bankowca” Rzeczpospolitej to aż nadto, żeby nawet przy uwzględnieniu przejęcia zobowiązań wobec klientów upadłej kasy na kwotę 119 mln zł „interes” zakupu Skok Wołomin przez bank był bardzo opłacalny – wyjaśniamy to szczegółowo poniżej.

          W podejrzanym tekście – pojawia się jakiś Sąd Okręgowy, od którego informacje uzyskują autorzy tekstu, podczas gdy takowy Sąd nie miał nigdy nic wspólnego z postępowaniem upadłościowym SKOK Wołomin, postępowanie prowadził bowiem zawsze Sąd Rejonowy dla m.st. W-wy, osławiony X Wydział Gospodarczy przy ul. Czerniakowskiej 100. Istnieje zatem obawa, z dużą dozą prawdopodobieństwa, że autorka, nigdy tam nie była i do akt sprawy liczących, tylko w przedmiocie oszacowania przedsiębiorstwa, 150 tomów, nie zaglądała, bo to bardzo ciężka i czasochłonna praca.

          W innym wątku, znajdujemy tezę, że brak formalnej odpowiedzi banków (z jednym wyjątkiem) przesłanej do Sądu, na pismo (tzw. zaproszenie) wystosowane przez syndyka (jako działanie własne syndyka i nie wynikające z żadnego postanowienia Sądu) miałby świadczyć o dużym prawdopodobieństwie unieważnienia przetargu. Powyższe nie oznacza, że banki nie podjęły rozmów z syndykiem, sąd na tym etapie bowiem nie musi być przez syndyka informowany zaś syndyk zobowiązany jest do nie udzielania informacji na zewnątrz.

          Kolejną wątpliwość budzi gruby błąd arytmetyczny (razy 10!) w pierwotnym tekście artykułu opublikowanym 18 marca 2019 r.: „Z blisko 1,8 mld zł wyprowadzonych ze SKOK Wołomin na kredyty i pożyczki udało się odzyskać zaledwie niespełna 1 proc. – 185 mln zł.” (poprawiony w aktualizacji artykułu na stronie Internetowej gazety, ale na papierowej pozostał…). Tu autorzy także sami przeczą swojej tezie – faktem jest, że cały portfel kredytowy SKOK Wołomin to 3 mld zł. Skoro jak twierdzą 1,8 mld zł zostało „wyprowadzone” i miałoby być rzekomo zupełnie niemożliwe do odzyskania to prosta arytmetyka mówi, że jest jeszcze 1,2 mld zł bynajmniej niekoniecznie „wyprowadzone” i stanowiące relatywnie duży składnik majątkowy przy aktywnej windykacji przez bank-nabywcę.

          Polemizując z tezą cytowanych anonimowych specjalistów sektora bankowego, którzy poddają pod wątpliwość ekonomiczny sens zakupu całości przedsiębiorstwa SKOK Wołomin za złotówkę poddamy na zakończenie ten zakup głębszej analizie. Z nadzieją że po sprostowaniu wartość merytoryczna artykułu wzrośnie na tyle, że nie odstręczy on już potencjalnych klientów od ekonomicznie ryzykownego zakupu za złotówkę:

Po pierwsze, cena 1 zł wynika z tego, że uwzględnione jest już w tej cenie przejęcie zobowiązań wobec części klientów SKOK na kwotę 119 mln zł.

Po drugie, co najistotniejsze, aktywa kredytowe kasy zostały znacznie niedoszacowane w wycenie przeprowadzonej w postępowaniu upadłościowym. Sam biegły (Uniwersytet Szczeciński Wydział Nauk Ekonomicznych i Zarządzania reprezentowany przez prof. Dariusza Zarzeckiego), który wyceniał majątek SKOK Wołomin stwierdził na jawnym posiedzeniu sądu upadłościowego, że jego wycena (dokonana tzw. metodą NAV) ma charakter maksymalnie konserwatywny, zaś właściwa wycena musi być dokonana poprzez rynkowy przetarg, gdzie banki stosując swoje kryteria wyceny ustalą wartość rzeczywistą, która, jak stwierdził sam biegły, może być wielokrotnie większa od jego wyceny. Mówimy tu potencjalnie o setkach milionów złotych. Wycena portfela kredytów wielkokwotowych, zabezpieczonych hipotecznie o wartości nominalnej prawie 3 mld zł na kwotę tylko 72 mln zł jest więcej niż zastanawiająca, bo kilkuset kredytobiorców jest aktywnych gospodarczo w spółkach prawa handlowego. To znani biznesmeni, celebryci, prawnicy, syndycy i politycy. Pożyczki dla osób o takim profilu stanowią co najmniej 800 mln zł. Jak się okazało części nieruchomości stanowiących zabezpieczenia kredytów biegły w ogóle nie wycenił, gdyż syndyk nie przedłożył ich biegłemu do wyceny, mimo że stanowią cześć sprzedawanych aktywów.

Po trzecie, formalna cena złotówki wynika z wyłączenia ze sprzedaży aż 200 mln zł gotówki znajdującej się w upadłej kasie – pisaliśmy już wielokrotnie o tym „wale” zrobionym w MS i puszczonym w obieg przez Marcina Pachuckiego, który przez moment pełnił funkcję szefa KNF).Te aż 200 mln zł w majątku SKOK Wołomin skądś się wzięło. Wzięło się ze spłat kredytów spływających do kasy podczas trwania postępowania upadłościowego ciągnącego się już prawie 4 lata i te pieniądze cały czas spływają, bowiem część kredytów to kredyty niemające w ogóle nic wspólnego z wyłudzeniami.

Po czwarte, również zgodnie z warunkami przetargu, pomimo wcześniejszego wyłączenia części pieniędzy, od 1 stycznia 2019 r. cała gotówka wpływająca od tego dnia do SKOK Wołomin będzie stanowić cześć sprzedawanego majątku i pozytywnie wpływać na jego wartość dla banku-nabywcy, minimalna cena przetargowa zaś jest stała. Takie wpływy cały czas są, gdyż cześć kredytów, jak wspomniano powyżej, jest normalnie spłacana i będzie powiększać wartość sprzedawanego majątku.

Łatwo ocenić, że potencjalny długookresowy zysk netto banku, który przystąpi 25 marca 2019 roku do przetargu i przejmie SKOK Wołomin może być liczony w setkach milionów zł.

          Jeżeli zatem faktycznie rynkiem bankowym w Polsce rządzą wyłącznie mechanizmy rynkowe tak jak to ma miejsce w rozwiniętych krajach Europy do takiej sprzedaży w przetargu upadłej kasy bankowi powinno dojść, i to w warunkach konkurencji pomiędzy kilkoma bankami, a jeśli nie dojdzie to będzie oznaczać, że żyjemy w kraju, który jest mafijną republiką bananową i nie ma nic wspólnego z demokratycznym państwem prawa.

Pozorowane działania Prokuratury, kompromitacja Ministerstwa Sprawiedliwości – znajomość prawa i logiki na poziomie katastrofalnym. Nie byłoby oczywiście to wszystko możliwe gdyby prokuratorzy nie mieli przyzwolenia żeby chronić święte krowy, których miało już nie być, jak zapewniał Prokurator Generalny Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Oświadczamy, że święte krowy są, bo tolerowane są pozorowane działania. Prokuratorzy chronią złodziei w sposób prymitywnie przestępczy poświadczając nieprawdę. A posłowie to ludzie o charakterze plasteliny, których można łatwo uformować (patrz: wyrzucenie strony społecznej z sejmu).

Ukazał się również artykuł w weekendowym wydaniu (23-24.03.2019r.) „Naszego Dziennika”, niezmanipulowany, aczkolwiek większe fragmenty rozmowy z naszym przedstawicielem, która trwała ponad godzinę czasu, zostały powycinane.

Pozostałe 50% treści artykułu niestety nie ma nic wspólnego z tematem publikacji. Przepraszamy za słowo, ale to wodolejstwo, które przytaczają wszystkie media mainstreamowe, głównego nurtu, łącznie z PAP. Natomiast wtrącenie do artykułu wypowiedzi prokuratora funkcyjnego Janusza Grzyba, posiadającego wątpliwe sukcesy w wyjaśnianiu dużych afer gospodarczych, z posiedzenia sejmowej Komisji Finansów Publicznych, tej z której nas wyrzucono, to już lekka przesada. Nie wiedzieć czemu, ale autor nie napisał o najważniejszym i znamiennym fakcie z tego posiedzenia, tj. wyrzucenia strony społecznej z sejmu w trakcie trwania posiedzenia. Z tego powodu zapewne nie przesłał Stowarzyszeniu tego artykułu do akceptacji przed jego publikacją…

Nie mamy pretensji, wiemy, że „dobra zmiana” nie znosi nigdzie krytyki i stąd dziennikarze są po prostu wystraszeni, ale cenzura prewencyjna w „Naszym Dzienniku” jest zupełnie niepotrzebna.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

PS.

Chcieć to móc, a kruk krukowi oka nie wykole…

Leszek Czarnecki walczył niedawno jak lew z NBP i KNF, lała się krew, ale jak przyszło do realnej kasy to od razu się miliardy w NBP dla banków Pana Czarneckiego znalazły.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czyżby to była wojna na pokaz? Czemu i komu miała służyć ta mistyfikacja?

A na rozwiązanie problemu kilkuset poszkodowanych – okradzionych deponentów oraz setki tysięcy ściganych wezwaniami przez syndyka członków SKOKów Państwo polskie nie może wysupłać 100 milionów złotych…

 

Oby nie okazało się, że to nie jest Polska teoretyczna, tylko,

że to Państwo właściwie nie istnieje!

 

 

 

Skandal! Klub PiS wyrzuca Stowarzyszenie Św. Michała z sejmu!

Czerwona pajęczyna – jak z lewicy zrobić prawicę? Co się kryje w szafie syndyka Kochańskiego? Kogo boi się minister Ziobro? Kiedy wyleje się szambo i jak świat prawniczy domyka aferę. Za co Zdzisław Sokal zgarnął największą nagrodę? Wyprowadzenie Stowarzyszenia z sejmu przez dowódcę Podlaska. Dlaczego dziennikarze się trzęsą, a poseł Szlachta słucha posła Szewczaka? Jak główny ekonomista SKOK okazał się banksterem. Kim jest szwagier posła Szewczaka – Stanisław Bortkiewicz z TVP i dlaczego media narodowe-rządowe milczą?

W SKOK Wołomin są nazwiska z czołowych stron gazet – zarówno z lewej, jak i prawej strony obozu politycznego. W związku z tym nikt nie jest przy takich kwotach zainteresowany wyjaśnianiem tego, bo zrobiłoby się trzęsienie ziemi – powiedział w sobotnim programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam Krzysztof Dąbkowski, członek Stowarzyszenia Wspierania Spółdzielczości Finansowej św. Michała Archanioła.

25 marca kończy się przetarg na sprzedaż SKOK Wołomin za przysłowiową „złotówkę”. Chodzi o to, by jakaś instytucja finansowa stanęła do przetargu i kupiła SKOK Wołomin. Dla banku będzie to złoty biznes – powiedział Krzysztof Dąbkowski.

Jeżeli w takim SKOK Wołomin portfel sięga 93 proc. niespłaconych kredytów, to na „Dzień dobry” taki bank musi zacząć windykować niespłacone kredyty. Są one w większości zabezpieczone hipotekami i od razu bank może odzyskać do 1 mld zł. Proszę sobie wyobrazić, jaki to jest biznes – zaznaczył gość TV Trwam.

Musi być przyzwolenie do tego, żeby taki bank stanął. Najlepiej, gdyby to był jeden z dużych banków z udziałem Skarbu Państwa – jak PKO BP, Pekao SA, itd. Ale ten bank musi chcieć to zrobić – dodał członek Stowarzyszenia Wspierania Spółdzielczości Finansowej św. Michała Archanioła.

W SKOK Wołomin wzięła kredyt duża ilość osób, ale nikt z ulicy nie dostał tam kredytu, ponieważ były tam kredyty dla „wybrańców” – podkreślił Krzysztof Dąbkowski.

– Bo skąd się wie, że można wziąć parę milionów kredytu – nazwisk nie będę ujawniał – i wiadomo, że nie trzeba tego kredytu spłacać? Nigdzie nie ma tak, że pójdzie się do banku, weźmie się kredyt na parę milionów, mając świadomość, że nie trzeba będzie go spłacać. To już na „Dzień dobry’ bardzo brzydko pachnie – powiedział gość programu.

SKOK Wołomin od 2015 r. jest w upadłości likwidacyjnej. Jest powołany syndyk masy upadłościowej, którego zadaniem jest ściąganie należności od osób, które zaciągały kredyty, i ściąganie tych kredytów. Jednakże syndyk SKOK Wołomin tego nie robi – zwrócił uwagę członek Stowarzyszenia Wspierania Spółdzielczości Finansowej św. Michała Archanioła.

Z syndykiem SKOK Wołomin mam do czynienia od 2010 r. To jest syndyk słynny na całą Polskę – Lechosław Kochański. Jest to mocna postać, która nie boi się nikogo i niczego. To jest mafijny układ. (…) Syndyk z urzędu powinien ściągać kredyty – dlatego jest syndykiem. Powinien przede wszystkim windykować niespłacone kredyty, bo to jest jego obowiązek, ale tego nie robi… Zamiast tego ściga bezbronnych ludzi – powiedział Krzysztof Dąbkowski.

SKOK Wołomin jest wyjątkowo dobrze udokumentowany, jednakże problem leży w innym miejscu – wskazał.

W SKOK Wołomin są nazwiska z czołowych stron gazet – zarówno z lewej, jak i prawej strony obozu politycznego. W związku z tym nikt nie jest przy takich kwotach zainteresowany wyjaśnianiem tego, bo zrobiłoby się trzęsienie ziemi. Trzeba powiedzieć, że oprócz samego SKOK Wołomin, gdzie jest kwota 3,2 mld zł łącznie, to jeszcze upadły inne SKOK-i, SK Bank, gdzie łączna kwota przekroczyła 10 mld zł. Zatem jest to bardzo poważny problem społeczny – podkreślił gość TV Trwam.

W końcu stycznia br. przedstawiciele Stowarzyszenia Wspierania Spółdzielczości Finansowej im. Św. Michała zredagowali i wystosowali pisma do Parlamentarzystów oraz władz Sejmu i Senatu w przedmiocie bardzo ważnych okoliczności związanych z aferą SKOK Wołomin, a w nich zwrócili się z prośbą o zainteresowanie i interwencję najważniejszych w Państwie osób, w tym Pana Premiera RP Mateusza Morawieckiego, Pana Prezydent RP Andrzeja Dudy oraz Pana Prezesa koalicji rządzącej Jarosława Kaczyńskiego, który już w przeszłości reagował na próby zamiecenia tej największej afery finansowej w historii Rzeczpospolitej Polskiej.

W dniu 12 lutego r. dwóch przedstawicieli strony społecznej poprosiło jednego z wielu posłów, których poznało przez kilka lat swojej ciężkiej, społecznej pracy o zaproszenie do Parlamentu w celu podjęcia rozmów. W tym samym dniu przedstawiciele udali się również w celu przedłożenia pism Stowarzyszenia do marszałków sejmu oraz senatu, którzy jeszcze ich nie otrzymali i o zapytanie jakie działania zostały podjęte u tych marszałków, którzy te pisma już wcześniej otrzymali. Przedstawiciele byli również w sekretariacie Pani wicemarszałek Marii Koc, gdzie zostawili pismo i od razu został im wyznaczony termin osobistego spotkania z Panią marszałek (ostatecznie Pani marszałek przekładała kilka razy spotkanie, aż w końcu stwierdziła, że nie znajdzie dla nas czasu). Przedstawiciele zdążyli jeszcze odwiedzić m.in. sąsiednie sekretariaty wicemarszałków Adama Bielana, Bogdana Borusewicza oraz Michała Seweryńskiego. Schodząc na poziom niższy zapytali stojącą przy drzwiach funkcjonariuszkę ze straży marszałkowskiej, czy mogą wejść do sekretariatu Pana Marszałka Stanisława Karczewskiego, ale strażnik nie wyraziła zgody.

pisma do marszalkow__SKOK Wołomin afera syndyk Lechosław Kochański sędzia komisarz Cezary Zalewski Małgorzata Brzozowska Arkadiusz Zagrobelny postępowanie upadłościowe amber gold

Przedstawiciele udając się w stronę wyjścia spotkali przy kawiarni senackiej poseł Krystynę Pawłowicz i wspólnie rozmawiali przy stoliku ok. 10-15 minut o przedmiotowej sprawie. Pani poseł nie rozumiała zagadnienia i poprosiła Stowarzyszenie o przesłanie pisma droga mailową – obiecała zainterweniować (mimo przesłania jej pisma nie podjęła do tej pory żadnych działań). W międzyczasie podeszli do stolika strażnicy, najpierw dwóch, potem dołączyło kilku, wylegitymowali przedstawicieli, oświadczyli, że nie mogą tutaj przebywać i kazali udać się w stronę wyjścia. Summa summarum dwóch przedstawicieli zostało eskortowanych jak przestępcy przez Straż Marszałkowską nie tylko do wyjścia, ale też na zewnątrz, aż do chwili opuszczenia terenu Parlamentu.

Tak członkowie Stowarzyszenia, za swoją społeczną, ciężką pracę, dla dobra wszystkich Polaków zostali potraktowani i wyprowadzeni przez Straż Marszałkowską jak niebezpieczni przestępcy.

Mało tego, ktoś wpadł (może niedawno wymieniony komendant Straży Marszałkowskiej?) na pomysł wpisania przedstawicieli na tzw. listę zastrzeżoną, która uniemożliwia stronie społecznej działanie na korzyść kilkuset tysięcy obywateli, tj. członków upadłych Skoków, których syndyk ściga wezwaniami oraz nakazami komorniczymi z tytułu odpowiedzialności za tzw. podwójne udziały oraz na korzyść wszystkich Polaków, którzy składając się pośrednio na Bankowy Fundusz Gwarancyjny zostali w tej aferze okradzeni.

O tym, że przedstawiciele Stowarzyszenia trafili na listę zastrzeżoną dowiedzieliśmy się od wielu Parlamentarzystów różnych klubów parlamentarnych, którzy próbowali bez skutku zaprosić Stowarzyszenie na rozmowy do sejmu w dniu 20-22 lutego br. podczas posiedzenia sejmu. Jest to o tyle istotne, że większość posłów z którymi Stowarzyszenie prowadzi rozmowy jest dostępna tylko w terminie posiedzeń sejmowych, a blokowanie wejścia do Parlamentu przedstawicielom Stowarzyszenia uniemożliwia jakiekolwiek działanie w tak ważnej sprawie dla dobra obywateli Rzeczpospolitej Polskiej.

Jest to również niezrozumiałe, gdyż 21 lutego mieliśmy zaproszenie do sąsiedniego budynku przy ul. Wiejskiej – Kancelarii Prezydenta RP. Podczas spotkania minister Andrzej Dera wyraził zdumienie całą sytuacją i uznał to za jakieś nieporozumienie, ale na prośbę Stowarzyszenia o interwencję stwierdził, że nie ma kompetencji do zmiany decyzji Straży Marszałkowskiej…

Minister Prezydenta Andrzej Dera nie chciał żeby w spotkaniu uczestniczyły inne osoby, obecny był tylko dyrektor Biura Interwencyjnej Pomocy Prawnej Tomasz Kulikowski. Mimo naszych próśb nie chciał brać udziału minister Paweł Mucha, rzecznik prezydenta Błażej Spychalski, dyrektor Gabinetu Prezydenta, przedstawiciel Biura Bezpieczeństwa Narodowego…

 

Podczas spotkania minister Dera udawał zafrasowanego, sposoby kradzieży porównywał do afery FOZZ, dla podkreślenia przejęcia się sprawą, kilka razy użył słów niecenzuralnych: Ja cię pierd*lę…

Po kilkugodzinnym spotkaniu, obiecał niezwłocznie, następnego dnia przekazać całą wiedzę Prezydentowi i podjąć jakieś konkretne działania. Podkreślał, że wie jakie działania trzeba wykonać tylko musi mieć przyzwolenie Prezydenta Dudy.

I co się dalej dzieje? Mija kilka tygodni od spotkania, kilka razy dziennie wydzwaniamy do kancelarii i ministra i jest… CISZA. Asystentki każdego dnia wymyślają inne historie i nas zwodzą! Niestety Pan minister nie chciał, mimo naszej prośby, skontaktować się choćby telefonicznie z nami.

Czyżby minister, zszokowany podczas spotkania skalą wyłudzeń w aferze oraz zamiataniem pod dywan sprawy przez Ministerstwo Finansów i Sprawiedliwości NABRAŁ WODY W USTA I NIE PRZEKAZAŁ INFORMACJI PANU PREZYDENTOWI? Obawiamy się jednak najgorszego, że Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej Andrzej Duda był tymi informacjami tak zaskoczony, że się po prostu wystraszył! Nie znajdujemy innej odpowiedzi.

————————————————————————————————————————-

W poniedziałek 11 marca w południe Stowarzyszenie otrzymało informację od asystenta jednego z posłów, że następnego dnia we wtorek (12 marca) o godz. 18.00 odbędzie się w sejmie posiedzenie Komisji Finansów Publicznych poświęcone SKOK Wołomin – „Informacja Komisji Nadzoru Finansowego na temat uwarunkowań i konsekwencji decyzji w sprawie sprzedaży wierzytelności SKOK Wołomin oraz informacja Prokuratury Krajowej o toczących się postępowaniach”.

Irytującym jest, że o tym fakcie odpowiednio wcześniej nie poinformowała nas sama Komisja do której już dawno zwróciliśmy się o zorganizowanie takiego posiedzenia.

Tego samego dnia miały mieć miejsce również dwa inne posiedzenia Komisji Finansów: o godz. 13.00 poświęcone GetBack oraz o godz. 15.00 nt. ogólnej sytuacji w sektorze SKOK.

W naszym imieniu posłowie zwrócili się do Przewodniczącego Komisji Andrzeja Szlachty o zaproszenie Stowarzyszenia na posiedzenie dotyczące GetBack, gdyż Stowarzyszenie nie zajmuje się li tylko aferą SKOK Wołomin, ale również innymi aferami finansowymi dotyczącymi sektora finansowego. Niestety, ale Przewodniczący odmówił – „Do udziału w posiedzeniu zostali zaproszeni przez przewodniczącego przedstawiciele administracji rządowej oraz przedstawiciele Stowarzyszenia Poszkodowanych Obligatariuszy GetBack SA. I obecność tylko tych podmiotów, przewodniczący uznał za niezbędną podczas tego posiedzenia. Jednocześnie informujemy, że posiedzenia Komisji Finansów Publicznych są transmitowane za pośrednictwem strony sejmowej”.

Wchodząc tego dnia (12 marca) na zaproszenia posłów do sejmu przedstawiciele Stowarzyszenia udali się na posiedzenie o godz. 15.00, lecz nie mając przyzwolenia na wypowiadanie się byli tylko jego biernymi słuchaczami. W trakcie posiedzenia były obecne trzy ekipy telewizji TVP, TVN oraz Polsat.

Posiedzeniu przysłuchiwał się też dziennikarz ekonomiczny… Bartosz Godusławski, który nie tak jeszcze dawno wtórował innym „rzetelnym” ekonomistom naśmiewając się z przetargu na upadły SKOK Wołomin (link do artykułu). Przedstawiciele Stowarzyszenia chcieli wyjaśnić tego typu ekonomiczne podejście do bardzo poważnego problemu naruszenia stabilności finansowej Państwa i podeszli do dziennikarza próbując nawiązać rozmowę. Byli jednak zszokowani reakcją tego młodego osobnika, który grubiańsko zaczął odpowiadać, że stawia się jemu bezpodstawne zarzuty, zaczął grozić i wymachiwać smartfonem, iż sfotografuje przedstawicieli i zgłosi ich do Straży Marszałkowskiej, a nadto całe Stowarzyszenie wezwie do Prokuratury. To był jakiś znak dla Stowarzyszenia.

Po wyjściu z sali na przerwę, ok. pół godziny przed rozpoczęciem najbardziej interesującego posiedzenia Komisji dotyczącego Skok Wołomin nagle przed członkami Stowarzyszenia wyrosło jak z podziemi kilku funkcjonariuszy Straży Marszałkowskiej, którzy stwierdzili, że… naruszono regulamin sejmu i należy opuścić budynek. Wywiązała się kłótnia, obserwujący to posłowie zdębieli, znali nas od lat i nigdy takiej akcji nie widzieli. Na nic zdało się ich wstawiennictwo, prośby, a przybyły na miejsce dowódca Straży Marszałkowskiej nie chciał przyznać co było tego bezpośrednią przyczyną, ale wygadał się, że takie otrzymali polecenie z klubu PiS… Świadkiem całego zamieszania był wiceprzewodniczący Komisji Janusz Szewczak, który nawet nie ruszył z pomocą tylko udawał obojętnego. W ferworze zdenerwowania i wzajemnych oskarżeń okazało się, że funkcjonariusze wiedzieli dokładnie co członkowie Stowarzyszenia robili w sejmie 3 godziny temu, gdzie jedli obiad, z kim rozmawiali etc. Jednym słowem byli cały czas inwigilowani. Koniec końców przy eskorcie funkcjonariuszy zostali wyrzuceni z obiektów Parlamentu. Przebywając już na zewnątrz w Biurze Przepustek będąc w kontakcie telefonicznym z posłami liczyli jeszcze, że Przewodniczący Komisji Finansów Publicznych Andrzej Szlachta zmieni zdanie i wystawi stronie społecznej zaproszenia na posiedzenie Komisji. Niestety odmówił. Zresztą posłowie również tak się starali żeby Stowarzyszenie nie weszło na posiedzenie, bo tak na prawdę nie było to im „na rękę”, bo wszyscy mają „coś” na sumieniu. Zlekceważono stronę społeczną, której przypuszczenia się zmaterializowały, teraz widać jak na dłoni kto pilnuje tej afery od początku i kto jest w niej tym magicznym WSI.

Posiedzenie odbyło się mimo braku udziału strony społecznej i próby interwencji niektórych posłów, by to posiedzenie po prostu przełożyć. Zadowolone z takiego obrotu sprawy było Prezydium Komisji, a szczególnie Andrzej Szlachta oraz Janusz Szewczak, którego wypowiedź jest skandaliczna – „…tych, tę stronę społeczną, która nie została tu (przyp.red.: wpuszczona przez nas)… nie dotarła na posiedzenie…”:

(nagranie z posiedzenia Komisji – wypowiedź Janusza Szewczaka)

 

Obok posłów Szlachty i Szewczaka siedziała koleżanka partyjna Gabriela Masłowska, która spotkana przypadkowo na dworcu kolejowym PKP udawała, że nie pamięta jakie posiedzenia ma tego dnia w grafiku i czego dotyczą – to wypowiadała wiceprzewodnicząca Komisji… A jeszcze niedawno poseł Masłowska głośno sprzeciwiała się zachowaniu syndyka Lechosława Kochańskiego wzywającego dziesiątki tysięcy osób do spłaty tzw. podwójnych udziałów. Z kolei inny wiceprzewodniczący Komisji Grzegorz Długi (Kukiz’15) przyszedł na posiedzenie kilkanaście minut przed jej końcem… Nigdy nie wypowiedział żadnego słowa na temat afery chociaż Stowarzyszenie temu adwokatowi wyłożyło problem jak na dłoni. Należy zwrócić uwagę, że posiedzenie odbywało się przy praktycznie pustej sali, wszystkie kamery zniknęły z niej jak na zawołanie. Z ramienia Prokuratury historie nic nie znaczące opowiadał znany już prok. Janusz Grzyb, chwaląc się, że prokuratorzy pracują również w soboty i niedziele. Nie jest on prokuratorem funkcyjnym tylko sprawuje zwierzchni nadzór służbowy nad tym postępowaniem. Okazuje się, że sprawuje również pieczę nad innym aferami, w tym GetBack, jako tzw. prokurator do zamiatania afer. Być może dlatego nie chciano nas zaprosić na to posiedzenie, bo bano się, że wtedy opadłaby maska Prokuratury, która wykonuje pozorowane działania i chroni złodziei.

W posiedzeniu uczestniczyli również urzędnicy z niższych szczebli Komisji Nadzoru Finansowego, w zasadzie z UKNF, gdyż nowy przewodniczący Jacek Jastrzębski i jego zastępcy, również nowo powołani, akurat tego samego dnia, zwołali posiedzenie Zarządu, które oficjalnie… wykluczyło ich z obecności w sejmie. Wspaniały pomysł, tym bardziej, że dziwnym trafem Marcin Pachucki zrobił swoje i już nie jest wiceprzewodniczącym KNF, a drugi wice Andrzej Diakonow (dobry znajomy prezesa NBP Adama Glapińskiego), z którym Stowarzyszenie się spotykało, został również odwołany z piastowania funkcji w Zarządzie. Po co te ruchy? Uciekanie od odpowiedzialności? Zacieranie śladów?

Niezrozumiałe z punktu widzenia dyskusji nad przetargiem przedsiębiorstwa było również niezaproszenie przez przewodniczącego Andrzeja Szlachtę do udziału w posiedzeniu największego wierzyciela SKOK Wołomin, czyli BFG i jego prezesa Zdzisława Sokala. Bankowy Fundusz Gwarancyjny powinien się tłumaczyć z szeregu forsowanych przez niego działań, które miały na celu torpedowanie od początku sprzedaży całości przedsiębiorstwa i lobbowanie za pozbyciem się go „w częściach” przez syndyka z tzw. wolnej ręki dowolnym podmiotom. Oczywiście wiadomo, że najbardziej zainteresowany takim rozwiązaniem jest potężny układ mafijny, który wcześniej rozdawał kredyty „swoim” i  teraz chce przejąć cała dokumentację finansową, by te pieniądze już z powrotem nie wróciły, ani do BFG, ani do deponentów. O tym doskonale Zdzisław Sokal, przedstawiciel Prezydenta RP Andrzej Dudy, wie, ale nikt nie ma śmiałości żeby mu to pytanie zadać wprost.

Kolejną manipulacją przewodniczącego Andrzeja Szlachty jest brak zaproszenia na posiedzenie Komisji przedstawicieli Związku Banków Polskich. Dlaczego nie zaprosił przedstawicieli samych potencjalnie zainteresowanych podmiotów, czyli banków? Kwestia opłacalności zakupu upadłego przedsiębiorstwa jest tutaj meritum sprawy.

Z powyższych względów uważamy, że zwołane posiedzenie Komisji Finansów Publicznych miało nic nie wyjaśnić. To była jedna wielka KOMPROMITACJA CAŁEJ KLASY POLITYCZNEJ, nie pierwsza i zapewne nie ostatnia w tej największej aferze finansowej, USTAWKA grupy przestępczej trzymającej przedstawicieli narodu, czyli posłów i senatorów, krótko, na smyczy.

Po zakończonym posiedzeniu kontrolowana przez Wojciecha Surmacza Polska Agencja Prasowa napisała krótką i ocenzurowaną jak zwykle notatkę, którą powtórzyły tylko dwa media Internetowe. Natomiast dziennikarz Bartosz Godusławski nic nie napisał, więc jego obecność na posiedzeniach była co najmniej zastanawiająca.

Proszę zwrócić uwagę na koniec ww. fragmentu z posiedzenia Komisji Finansów Publicznych i słowa wiceprzewodniczącego Komisji Janusza Szewczaka, te przerywniki są jednoznaczne:

„Jedziemy, jedziemy”.

—————————————————————————————————————

W ostatnią niedzielę 17 marca poprosiliśmy poseł Agnieszką Ścigaj z Kukiz’15, która była gościem programu „Kawa na ławę” w TVN24, by przebiła się przez ten podtrzymywany przez redaktora prowadzącego polityczny bełkot i wypowiedziała kilka zdań na temat ww. zdarzeń, jak przed przetargiem zachowuje się mafia pilnująca ukradzionej kasy z BFG, ale niestety, tym razem Pani poseł zabrakło odwagi…

——————————————————————————————————————————–

Komentarz Mediów Narodowych

——————————————————————————————————————————–

Takich ancymonów jak Pani Tajner i Wiśniewski jest duuużo więcej (link do artykułu), tylko oprócz celebrytów pozostali „zarobieni” to sama śmietanka biznesu, prawa i polityki, która ma kontrolę nad mediami i dlatego o nich nikt nie chce (nie może) pisać i mówić. Nawet o dziwo niektóre, zdawało nam się wcześniej, tzw. „niezależne” media Internetowe i tzw. „niezależni” dziennikarze.

Małżeństwo: Tajner i Wiśniewski to nie słupy, a słupki, wystawione przez media tylko po to żeby nie mówić i pisać o innych, o wiele grubszych rybach…

O tym powiemy już wkrótce, bo po kilku latach prywatnych śledztw znamy już prawie wszystkie nazwiska. Tylko spokojnie czekamy na rozstrzygnięcie przetargu…

 

Końcowe odliczanie trwa…

Ostatki na Titanicu, ułomność działań Prokuratury, wyrzucenie przedstawicieli kilkuset tysięcy poszkodowanych z Sejmu, cisza medialna i in.

 

Niekończąca się historia, dramaty ludzkie byłych członków kas i ich odpowiedzialności za straty upadłych SKOK, tzw. podwójne udziały.

Tymczasem Prokuratura Krajowa bawi się w kotka i myszkę, puszczając co jakiś czas w eter bąki, że wyłapuje kolejne słupy (nic nie znaczące – przyp. red.) oraz  „…akta śledztwa liczą kilkaset tomów, w dalszym ciągu analizowana jest dokumentacja finansowa dotycząca kilkuset kredytobiorców, dotychczas nie objętych zarzutami. Kontynuacja śledztwa będzie w najbliższym czasie skutkowała wydaniem kolejnych postanowień o przedstawieniu zarzutów…”

Natomiast podległa Prokuratura Okręgowa w Białymstoku, rękoma prok. Elżbiety Sobeckiej-Rulki, spokojnie przeciąga sprawę przeciwko postawieniu zarzutów syndykowi i dalej przesłuchuje świadków… Nie może postawić zarzutów, bo mizernie układany przez wiele lat plan posypałaby się jak domek z ukradzionych banknotów z BFG, czyli z portfeli wszystkich Polaków. To postępowanie to kpina ze społeczeństwa.

 

Poniżej przykład do czego doprowadziła zmowa milczenia mediów:

„Trzeba być szaleńcem żeby kupować długi, które rozpłynęły się w niebycie…” – słowa osoby, która tyle wie o aferze, po ponad 4 latach od zawieszenia działalności kasy Wołomin (grudzień 2014), ile usłyszała w mediach głównego ścieku konfabulujących, że WSI wszystką kasę wytransferowało na księżyc…

 

Ciekawa informacja pojawiła się w dniu 25.02.2019r., ręce same opadają. Nikt nigdy w RP za żadną aferę nie odpowiadał i nie odpowie. Prawdziwy bantustan.

Po prawie 3 miesiącach od zatrzymania w dn. 06.12.2019r. przez Prokuraturę byłych szefów KNF Andrzeja Jakubiaka oraz Wojciecha Kwaśniaka, na skutek zażalenia, Sąd Rejonowy w Szczecinie orzekł, że forma zatrzymania była nieuzasadniona i uchylił środki zapobiegawcze. Pełnomocnicy tych panów rozważają sprawę odszkodowania za niesłuszne zatrzymanie.

Zadowolony Wojciech Kwaśniak oświadczył: „zawsze działaliśmy na podstawie i w granicach prawa”. Akurat w przypadku afery SKOK Wołomin wypowiedź ta świadczy o tym, że gość ma grubo za uszami. Ten oklepany już slogan Stowarzyszenie setki razy słyszało od swoich rozmówców, wysokich urzędników państwowych, a szczególnym ulubieńcem tego zwrotu jest… Zdzisław Sokal.

Wojciech Kwaśniak dodał, że następnego dnia wraca do pracy w NBP, po raz pierwszy od zatrzymania.
A witała go uroczyście, z wielką pompą, chlebem i (proszę uzupełnić) Ewa Jaworska.
Czy pamiętacie Państwo tę osobę o którą nie upomina się Prokuratura, nie widzi problemu również prezes NBP Adam Glapiński, który nie chciał się nigdy spotkać ze Stowarzyszeniem?

Czy taka osoba ma czelność reprezentować pracowników NBP? Kto w tej instytucji pracuje? Sami złodzieje?
Oto pismo sprzed miesiąca do Parlamentarzystów przy pracach legislacyjnych dotyczących ujawnienia zarobków pracowników NBP sygnowane m.in. przez kredytobiorcę SKOK Wołomin Ewę Jaworską.

Dla ścisłości przypominamy:

Ewa Zofia Jaworska c. Edmunda i Władysławy, PESEL 54050600642 jest od 2002 r. wiceprzewodniczącą, a od 2008 przewodniczącą KZZ Pracowników Narodowego Banku Państwowego.
https://mojepanstwo.pl/krajowy-zwiazek-zawodowy-pracownikow-narodowego-banku-polskiego
Od maja 2015 r., czyli wkrótce po upadłości SKOK Wołomin współwystępuje w Fundacji „Przedsiębiorczość Dziś i Jutro” z Krzysztofem Z. (SD/Samoobrona):
https://pl.wikipedia.org/wiki/Krzysztof_Zar%C4%99ba_(polityk)

Biznes Stanisława P. (Gorzów/Szczecin) był związany m.in. z wyłudzeniami dotacji na elektrownie wiatrowe w okresie pełnienia przez Krzysztofa Z. decyzyjnych stanowisk.
Z  Z. blisko związany jest A.W.J., w Funduszu Rezerw Inwestycyjnych którego jest wspólnikiem, mamy kolejnego kredytobiorcę SKOK Wołomin: E.M.J. https://mojepanstwo.pl/stowarzyszenie-ekorozwoj

Z księgi wieczystej WA1O/00020022/2 wynika, że Ewa Zofia Jaworska kupiła działkę będącą zabezpieczeniem kredytu od Małgorzaty Jałochy-Moczulskiej (Naczelnik Wydziału Działalności Gospodarczej i Zezwoleń Dzielnicy Warszawa Wawer). SKOK Wołomin udzielił kredyt Jaworskiej na dwa miesiące przed datą umowy sprzedaży.
Zabezpieczeniem drugiego kredytu Jaworskiej jest działka, której właścicielem jest kluczowa postać machinie wyłudzeń, nie tylko ze SKOK Wołomin – Piotr Sopa.

Dorota Kania wygania Stowarzyszenie z TV Republika! W co grają służby?

Dorota Kania (rocznik 1964) – redaktor naczelna Telewizji Republika, szefowa działu krajowego „Gazety Polskiej Codziennie”, wicenaczelna portalu Niezależna.pl, dziennikarka śledcza „Gazety Polskiej”, prowadząca poranne pasma w Polskim Radio 24 i chętnie zapraszana do TVP jako ekspert oraz komentator aktualnych wydarzeń…

Tak właśnie „przywitała” nas 30 stycznia br. pani Kania jak przyszliśmy do TV Republika w sprawie nagranego z naszym udziałem 12 grudnia ub. roku programu „Rozmowa ściśle jawna”. Program ten został przez red. Kanię zakazany do opublikowania w sieci jako niebezpieczny dla… mafii biznesowo-polityczno-urzędniczo-celebryckiej pilnującej, by przedsiębiorstwa SKOK Wołomin nie kupił żaden bank w przetargu 25 marca br. i tym samym dokumentacja finansowo-księgowa nie dostała się w niepowołane ręce.

Powoli odkrywają się karty dlaczego ww. media nie tropią złodziei ze SKOK Wołomin. Mając tak wielu dziennikarzy śledczych nawet nie przejawiają zainteresowania największą aferą finansową RP oraz złodziejami – kredytobiorcami. Przepływ informacji jest kontrolowany i inteligentnie manipulowany.

Nagle okazuje się, że to są ich… koledzy, którym wolno kraść. Dziennikarzy nie interesuje los deponentów okradzionych przez takich „kaczorków”. Nie są również zainteresowani losem kilkuset tysięcy ludzi, większości bardzo biednych, ściganych po sądach przez syndyka Kochańskiego za tzw. podwójne udziały.

Okazuje się, że dziennikarze należą do tej samej kasty, establishmentu co kredytobiorcy z listy VIP – wpływowi urzędnicy, osoby z pierwszej setki najbogatszych Polaków, politycy i celebryci.

Nienaganny warsztat dziennikarski, epopeje o dawnych aferach, Bolkach i Lolkach to lipa i tania sensacja. Zadaniowani służbiści piszą książki o służbach, ale na polecenie służb.

 

 

PS.

Media rządowe i głównego nurtu dalej ogłupiają ludzi wyciąganymi jak z talii kart „aferkami”, by nie pokazywać społeczeństwu tych prawdziwych.

Na szczęście są jeszcze media niezależne i pojawiają się pierwsze jaskółki – gratulujemy odwagi. Tym razem to nie jest już inicjatywa Stowarzyszenia tylko efekt jego pracy.
Późno i powoli, ale w końcu do społeczeństwa zaczyna docierać w jak chamski sposób zostało okradzione przez „wybrańców narodu” i jak perfidnie przygotowuje się „ukręcenie łba aferze SKOK”.

 

 

💰 nawet media Wnet okazują się obojętne na krzywdę ludzką.

Im bliżej przetargu na przedsiębiorstwo SKOK Wołomin (25 marca br.) to mafia staje się bardziej aktywna – rygiel założono nam nawet w tzw. „prawicowych mediach” jak m.in. Wnet. Dziennikarze śledczy również przestali być śledczy, zamilkli i zjechali do poziomu innych, których… krytykują w swoich komentarzach.

Wydawało nam się, że media te nam pomagają, ale okazało się, że tylko do czasu mydlenia nam oczu, że wyłudzenia to li tylko robota WSI i Pro Civili.

Jak prawda wypłynęła i SKOK Wołomin powinien zostać przejęty przez bank, a cała fikcyjna dokumentacja finansowa przejść z rąk syndyka w ręce „sprawiedliwości” to okazuje się, że to nie na rękę złodziejom, gdyż dowody zbrodni trzeba koniecznie zutylizować, by nigdy nie ujrzały światła dziennego.

Okazuje się nagle, że wszystkie media, łącznie ze „śledczymi” grają w drużynie ze złodziejami i milczą. O co chodzi? Czyżby wszystkich oplotła przestępcza pajęczyna?

Takiego obrotu sprawy nie spodziewaliśmy się. Tym bardziej, że setki tysięcy osób dręczone są w sądach za tzw. podwójne udziały. Gdzie schowało się Państwo? Pijarowe „pińset plus” w tym przypadku nie działa, bo syndyk w białych rękawiczkach za przyzwoleniem polityków okrada w większości biednych ludzi, biednych P o l a k ó w.

 

Oto jak kpi sobie ze społeczeństwa prokuratura. Pani prokurator z PO w Białymstoku Elżbieta Sobecka-Rulka prowadząca sprawę przeciwko syndykowi i sędziemu-komisarzowi, którzy malwersują miliardy złotych, boi się nawet postawić im zarzuty i boi się również przesłuchiwać świadków. O tym doskonale wie Prokuratura Krajowa Bogdana Święczkowskiego, w tym prok. Janusz Grzyb i prok. dyr. departamentu Michał Ostrowski – tzw. „załoga G” („załoga Gazdy”) – oddział do walki z przestępczością gospodarczą, śmiechu warte. Prokuratura oszukała Stowarzyszenie, wyprowadziła ww. postępowanie poza Warszawę, nie umożliwiła spotkania z prok. Elżbietą Sobecką-Rulką, która ma za zadanie przeciąganie sprawy w nieskończoność, do chwili zutylizowania przez bonzów mafii dokumentacji finansowej.

Mafia w tzw. „Dziesiątce”- sądzie, X Wydział Gospodarczy, stworzony i pilnowany przez guru mec. Piotra Zimmermana, przy ul. Czerniakowskiej 100A w Warszawie oraz syndyk 007 stoją ponad prawem, są nieusuwalni.

 

Prokurator Sobecka-Rulka Białystok_SKOK Wołomin afera syndyk Lechosław Kochański sędzia komisarz Cezary Zalewski Małgorzata Brzozowska Arkadiusz Zagrobelny postępowanie upadłościowe amber gold

 

 

Radio Wnet założył w 2009 r. Krzysztof Skowroński, były szef radiowej „Trójki”, obecnie prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. On też jest głównym udziałowcem spółki Radio Wnet, zarządzającej radiem. W finansowaniu działalności stacji, spółkę wspiera spółdzielnia – Spółdzielcze Media Wnet. Spółdzielnia powstała w 2011 r. Jej założycielami byli m.in. Krzysztof Skowroński (który został prezesem), Katarzyna Adamiak-Sroczyńska (dziennikarka, a później rzeczniczka prasowa prezydenta Andrzeja Dudy), Jan Maria Tomaszewski (kuzyn Jarosława Kaczyńskiego, obecnie doradzający władzom TVP) i Wojciech Sumliński.

Krótko po powstaniu spółdzielni Wnet, w wywiadzie dla „Uważam Rze” Krzysztof Skowroński tłumaczył, że ma ona na celu „rozwój mediów w Polsce – zarówno internetowych, jak i konwencjonalnych (…) – małych gazet lokalnych, małych rozgłośni lokalnych, filmów dokumentalnych, przedstawień, koncertów”. I że ruch spółdzielczy to dobry pomysł na zebranie funduszy.

 

 

 

Ponad prawem ⚡ Syndykat zbrodni ⚡

Wykonawca, niszczyciel, neutralizator, człowiek do sprzątania, nietykalny, święta krowa…

 

Wydział X Gospodarczy – kraina mlekiem i miodem płynąca, grube ryby, zlecenia specjalne, grupa zamknięta, klika, beton, zorganizowana grupa przestępcza, mafia…

Do zakresu działania X Wydziału Gospodarczego należy rozpoznawanie spraw upadłościowych i restrukturyzacyjnych z obszaru właściwości Sądu Okręgowego w Warszawie oraz Sądu Okręgowego Warszawa – Praga.
Przewodniczący: SSR  Edyta Dzielińska ul. Czerniakowska 100A, p. 247
Z-ca Przewodniczącego: SSR Daria Popłonyk, ul. Czerniakowska 100 A, pok. 245
Kierownik Sekretariatu: Beata Janiak ul. Czerniakowska 100A, p. 246

Jak widzimy powyżej, w X Wydziale Gospodarczym nastąpiła nieoczekiwana zmiana warty, gdyż poprzedni przewodniczący wydziału zajmujący się aktualnie najgrubszą sprawą, czyli SKOK Wołomin „dali nogę”, tak na wszelki wypadek…

SSR Cezary Zalewski kończący postępowanie upadłościowe SKOK Wołomin zrezygnował z funkcji Przewodniczącego wydziału, a jego poprzednik SSR Arkadiusz Zagrobelny przestał być wiceprzewodniczącym. SSR Małgorzata Brzozowska często korzysta ze zwolnień lekarskich.

Nikt nie będzie zdziwiony jak ww. sędziowie zaczną chorować, już i tak są dorobieni…

Konkluzja:
Wszyscy wyżej wymieni, łącznie z prokuratorami siedzą w kieszeni mafii…

 

                                      R E S U M E

Co ustalił premier Morawiecki na planie filmu „Bitwa Warszawska 1920” z Mariuszem Gazdą i Piotrem Polaszczykiem?

Premier Morawiecki:

„Porównywanie OFE do PPK to tak, jakby porównywać Pawła Borysa do Borysa Szyca”. „Paweł jest wyższy, dużo. No, nie wiem czy dużo, tak mi się wydaje przynajmniej. Z Borysem Szycem miałem okazję poznać się na planie filmowym ‚Bitwy Warszawskiej 1920’ jakiś czas temu”.

Żarty premiera się trzymają, ale nam nie jest wcale do śmiechu jak po kilkukrotnych spotkaniach „z tym wyższym”, jego prawą ręką – Pawłem Borysem (szefem PFR) zostaliśmy spuszczeni na drzewo tj. do rozmów w Ministerstwie Finansów z urzędnikami na poziomie sprzątaczki (przepraszamy osoby wykonujące ten zawód).
Dlaczego Paweł Borys nabrał wody w usta?

 

 

Zwykle to reżyser zabiega o pieniądze na realizację swojego filmu.
Tym razem to Jerzego Hoffmana zapytano o to, czy temat Bitwy Warszawskiej jest dla niego interesujący. To Mariusz Gazda, prezes SKOK Wołomin, podobno namówił Hoffmana do produkcji filmu „Bitwa Warszawska”.


Co więcej, jeszcze przed rozpoczęciem z Hoffmanem rozmów na temat projektu „Bitwy Warszawskiej” film ten dysponował już początkowym budżetem opiewającym na dziesięć milionów złotych.
Głównym mecenasem produkcji został… Bank Zachodni WBK.
Po raz pierwszy w Polsce jedna instytucja finansowa z góry objęła swoim wsparciem tak kosztowny projekt filmowy.
https://santander.pl/informacje-o-banku/sponsoring/archiwum/1920-bitwa-warszawska-juz-w-kinach.html

Taką samą kwotę (10 mln zł) wyłożył również Mariusz Gazda ze SKOK Wołomin…

Cały budżet filmu wyniósł 27 milionów złotych.

 

Reżyser Hofmann ma spółkę o nazwie Jerzy Hofmann Zodiak Film Production.
Zgadnijcie kto jest jednym ze wspólników?

 

 Jak to jest, że jeszcze niedawno PiS machał słynnym zdjęciem zrobionym podczas premiery największego gniota tej produkcji, a teraz przyznaje nagrody?

Dziwi nas również fakt, że wszyscy dziennikarze wplątani w SKOK Wołomin zamilkli zamiast się z tego szamba uczciwie wymiksować. Pieniądze to rzecz nabyta.
Czy nie zdają sobie sprawy, że w ten sposób działają nie tylko przeciwko grupce ludzi ze Stowarzyszenia, ale wszystkim uczciwym Polakom i nic nie robiąc wspierają tylko tę sitwę, która chce zatrzeć wszystkie ślady do nich prowadzące?

Przykładem zmowy milczenia jest artykuł, który pojawił się na portalu wp.pl

Żadne inne media nie powieliły informacji, nie mówiąc już o skorumpowanych służbach CBA, ABW, czy chociażby Prokuraturze.

https://wiadomosci.wp.pl/afera-skok-wolomin-dotarla-do-nbp-wplywowy-pracownik-ma-milionowy-kredyt-nie-placi-6334931733883009a

O tej osobie już dawno wszystkich informowaliśmy, tak jak podnosiliśmy, że NBP jest skorumpowany i oblegany przez różną sitwę, karierowiczów i złodziei.

Zresztą Narodowy Bank Polski nieprawnie został również powołany w skład trzyosobowej Rady Wierzycieli SKOK Wołomin przez skorumpowanych sędziów-komisarzy z X Wydziału Gospodarczego przy ul. Czerniakowskiej w W-wie. Społeczeństwo naocznie obecnie się przekonuje, że żadna to instytucja zaufania społecznego.

Towarzysz Adma Glapiński (NBP) wespół z towarzyszem Zdzisławem Sokalem (BFG) głosowali zawsze przeciwko poszkodowanym deponentom i członkom kasy, a ich interesy dziwnym trafem zawsze były zbieżne się z interesami mafii, czyli zaniżeniem przedsiębiorstwa SKOK Wołomin przez m.in. nieprawne wyłączenie środków finansowych z majątku (dzieło ośmiornicy w Ministerstwie Sprawiedliwości oraz Marcina Pachuckiego z KNF), zaniżenie wartości zabezpieczeń hipotecznych (angażując do wyceny w końcowym etapie osławioną już firmę BEST z Pomorza), co miało zniechęcić potencjalnych kupców w przetargu zaplanowanym na 25 marca br.

 

Skok stulecia – nowa operacja MOST

Jak się ma ogłoszony przetarg na upadłe przedsiębiorstwo SKOK Wołomin za 1 zł do informacji podanej przez media, że grupa medialna FRATRIA, związana z systemem skoków, na zakup Radia ZET uzyskała 220 mln zł kredytu od Pekao S.A. (szefem jest Michał Krupiński – protegowany min. Ziobry).
Wyniki finansowe FRATRII za rok 2017 to 3 mln zł zysku i 34 mln zł przychodu.

Czy to nie ironia losu? Wsparcie systemu, który dopuścił do okradania swoich obywateli?

Dlaczego Państwo Polskie znajduje pieniądze dla założycieli systemu SKOK – FRATRII, dla wspierania przychylnych rządowi mediów, tzw. „repolonizacja mediów”, a szkoda jest 1 złotego na zakup przez „polski” bank przedsiębiorstwa SKOK Wołomin? Przecież wszyscy politycy i rządzący mają świadomość i wiedzę, że tylko w ten sposób poszkodowani i okradzenie deponenci SKOK Wołomin odzyskają swoje depozyty (ok. 119 mln zł).

Dlaczego Państwo polskie jest nadal TEORETYCZNE i nie chce pomóc swoim obywatelom?

Dlaczego media publiczne i prywatne, nie mówią prawdy o aferze SKOK Wołomin, dlaczego do chwili obecnej Stowarzyszenie nie może się doprosić spotkania z Prezydentem Andrzejem Dudą?

Częściowa odpowiedź na te pytania w nagraniu poniżej…

 

Kredytobiorca SKOK Wołomin

Katarzyna Adamiak-Sroczyńska (ur. 1975).
Pracę zaczynała jako dziennikarka w dzienniku „Życie”, tworzyła też „Metro”.
           W 2006 została starszym specjalistą ds. PR w radiowej Trójce. Odeszła w 2009 r. z odwołanym dyrektorem Krzysztofem Skowrońskim.
           Razem z nim, Grzegorzem Wasowskim i Moniką Makowską-Wasowską współtworzyła „Radio Wnet”. W latach 2009-2013 piastowała stanowisko zastępcy redaktora naczelnego „Radia Wnet” i redaktor naczelnej „Kuriera Wnet”. Była również członkiem zarządu „Spółdzielczych Mediów Wnet”
            Po odejściu z Wnet (z powodów finansowych) założyła z innym dziennikarzem Wnet Arturem Bazakiem firmę PR, spółkę doradczą New Story. W 2015 roku jednym z klientów spółki był sztab wyborczy Andrzeja Dudy, kandydata na Prezydenta. Promował ją m.in. były poseł PiS Maciej Łopiński, w nowej Kancelarii Prezydenta szef doradców. Agencja konsultingowa New Story prowadziła intensywną kampanię prezydencką, m.in. w Internecie.
            Od 12 sierpnia do 1 grudnia 2015 Katarzyna Adamiak-Sroczyńska pracowała na stanowisku dyrektora biura prasowego kancelarii prezydenta RP Andrzeja Dudy, zastąpił ją Marek Magierowski (obecnie ambasador Polski w Izraelu).
           W lutym 2017 roku rozpoczęła pracę w Telewizji Polskiej – została kierownikiem redakcji „Pytania na śniadanie”. Prowadziła również poranne pasmo w Polskim Radio 24. W marcu 2018 r. zarząd TVP przekazał jej obowiązki dyrektora Agencji Kreacji, Oprawy i Reklamy.
           Od grudniu 2018 Katarzyna Adamiak-Sroczyńska pełni w TVP funkcję dyrektor Agencji Kreacji Rozrywki. Decyzja ta związana jest z odejściem ze stanowiska Marcina Wolskiego, który od grudnia został doradcą zarządu Telewizji Polskiej.

 

Piotr Zimmerman – specjalista od upadłości,
szara eminencja postepowania upadłościowego SKOK Wołomin

Przypadek Malmy, cyt.: „Piotr Zimmerman (Wardyński i Wspólnicy), stał się doradcą rządu w sprawie nowelizacji ustawy przyjętej przez Sejm w 2009 roku, co dobrze też tłumaczy dlaczego upadłość Malmy miała miejsce dopiero w 2010 roku!

Kuriozalnie, ten sam Piotr Zimmerman był prezesem warszawskiego Sądu przy ul. Czerniakowskiej 100A, gdy w 2006 roku Sąd wydał zaskakujący wyrok, że rodzina – właściciel 100% Malmy i gwarant 100% jej zadłużenia – nie posiada legitymacji prawnej, aby pozwać Pekao SA!”.

 

 

 

 

 

 

————————————————————————————————————————————————————————————-

W programie TVN24 „Kawa na ławę” ponownie została poruszona sprawa SKOK Wołomin w kontekście spreparowanej tzw. „afery KNF” na cele domknięcia afery SKOK Wołomin.

W tych okolicznościach wstęp prowadzącego, że afera SKOK Wołomin to odprysk afery KNF jest żenujący, jednakowo kolejne 7 minut bicia piany przez posłów Sławomira Neumanna (bardzo dużo wie o meandrach afery wołomińskiej) i Adama Szłapkę, m.in. o byłym urzędniku KNF Wojciechu Kwaśniaku tak jakby on był tylko w tej sprawie poszkodowanym oraz przez wiceministra sprawiedliwości Michała Wójcika i przytakującego mu młodego rzecznika Prezydenta Błażeja Spychalskiego o 1100 osobom, którym postawiono zarzuty. Szkoda, że nie wspomniał, że te osoby to w znakomitej większości płotki nic nie znaczące, a grube ryby chodzą na wolności z podniesionymi głowami i się tylko śmieją.

Natomiast prawdziwe słupy zgłaszają się do Stowarzyszenia, bo się boją skorumpowanej Prokuratury oraz CBA. Minister Wójcik w sejmie na nasz widok powtarzał w koło, że w ogóle nie zajmuje się tą sprawą, bo jest „od dzieci”, a w końcu jak umówiliśmy się z nim na spotkanie w Ministerstiwe Sprawiedliwości to nasza korespondencja mailowa wysłana do niego wylądowała w …koszu. Widzimy, że jak w TV został wywołany do tablicy to od razu zaczął recytować utarte wierszyki jak jego klubowi koledzy oraz opanowany przez „swoich” dziennikarzy PAP.

Irytujący jest fakt, iż dla panów Neumanna, Szłapki, Spychalskiego oraz min. Wójcika problemem nie jest osiemset rodzin – deponentów, które straciły w SKOK Wołomin dorobek swojego życia, czy kilkadziesiąt tysięcy byłych członków kasy, często bardzo biednych ludzi, których syndyk ściga po sądach za tzw. podwójne udziały. Dobitnie pokazuje to, że obywatele politykom potrzebni są tylko na czas wyborów, żeby dostać się do koryta, na nic więcej.

Szkoda, że Pani poseł Agnieszka Ścigaj nie przerwała tego wodolejstwa i nie wspomniała o merytorycznych argumentach w dyskusji, które Stowarzyszenie jej przekazało. Aczkolwiek podejście dziennikarzy prowadzących takie programy publicystyczne i przerywanie przez nich dyskusji jeśli zejdzie ona na tor niebezpieczny jest nam już znane. Od lat mają odgórny zakaz medialnego poruszania sprawy wyłudzeń w SKOK Wołomin. I nic się w tej sprawie nie zmieniło, bo obecnie mają zajmować się tylko tą sprawą w kontekście walki politycznej i wyborczej między koalicją PO i PiS, nic poza tym.

Jak już pisaliśmy, tzw. „afera KNF” została stworzona dla przykrycia afery SKOK Wołomin i opchnięcia dokumentacji finansowej z wolnej ręki przez syndyka Lechosława Kochańskiego, człowieka służb, wybranym podmiotom, oczywiście po planowanym przez mafię urzędniczą, nieudanym przetargu na przedsiębiorstwo SKOK Wołomin. Taki cel jest tej tzw. „afery KNF”.

Taką informację przekazaliśmy wszystkim mediom, stacjom telewizyjnym, radiowym, gazetom. Nikt tego tematu nie podejmuje. W dalszym ciągu jest rozłożony parasol nad całą mafią, duży parasol, bez względu na opcje polityczne.

 

————————————————————————————————————————————————————————————-

Dla niewtajemniczonych, a tych, z powodu milczenia mediów mainstreamowych oraz rządowych, jest bardzo dużo, do obejrzenia audycja „O co naprawdę chodzi w aferze SKOK Wołomin”:


Źródło Wikipedia:

Most – kryptonim operacji przerzutu Żydów z ZSRR i Rosji do Izraela w latach 1990–1992
Po utworzeniu rządu Tadeusza Mazowieckiego Polska wydała zgodę na masową akcję. 26 marca 1990, na spotkaniu z przedstawicielami Amerykańskiego Kongresu Żydów, Tadeusz Mazowiecki złożył deklarację, że Polska nie uchyli się od pomocy Żydom emigrującym z ZSRR i zapewni im tranzyt. W wyniku tej decyzji podjęta została współpraca z dotychczas wrogimi sobie służbami specjalnymi: Departamentem I MSW, izraelskim Mosadem oraz CIA. Do Polski przybyła też delegacja izraelskiego ministerstwa spraw wewnętrznych. Podstawowym zagadnieniem było zapewnienie bezpiecznego tranzytu Żydów w ramach wspólnej operacji o kryptonimie Most. 13 lipca 1990 roku Sławomir Petelicki obejmuje dowództwo nad jednostką wojskową 2305 prowadzącą operację Most w Polsce. Operację osłaniał Jerzy Dziewulski, a część operacji sfinansowała firma Art-B. W wyniku współpracy operacja przebiegła bez zakłóceń i miała na zawsze pozostać ściśle chronioną tajemnicą. Ta operacja stała się początkiem największego exodusu Żydów w historii Izraela – zakończona imigracją do Izraela ponad 1,5 miliona Żydów z byłego ZSRR.

 

 

Jak to szło? „Cała Polska z was się śmieje – komuniści i złodzieje”

Członkowie Stowarzyszenia prosili o pomoc pracowników CBA, a okazuje się, że oni również kradli…
https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/onet-ujawnia-tajemniczy-kredyt-rzecznika-cba-w-skok-wolomin/gzb9k1v\

 

Czy Prokuratura w końcu odważy się zadać kilka prostych pytań:
Niech pracownik CBA powie od kogo dostał cynk żeby nie spłacać kredytu?

Dlaczego syndyk SKOK Wołomin Lechosław Kochański nie egzekwował tego kredytu?

Co na to pani prokurator Elżbieta Sobecka – Rulka z Prokuratury Okręgowej w Białymstoku prowadząca sprawę (udająca, że prowadzi) przeciwko syndykowi Kochańskiemu?

Prokuratura nie widzi również łamania prawa przez pracowników Departamentu Legislacji Ministerstwa Sprawiedliwości – Emil Szczepanik, Andrzej Ryng, Jan Bołonkowski i in., którzy przygotowali na potrzeby mafii opinię prawną wykluczającą środki pieniężne z przedsiębiorstwa SKOK Wołomin wystawionego w przetargu za 1 zł.

Prokuratura nie widzi łamania prawa przez sędziów-komisarzy prowadzących postępowanie upadłościowe (SSR Małgorzatę Brzozowską, SSR Arkadiusza Zagrobelnego i obecnie domykającego, byłego przewodniczącego Wydziału SSR Cezarego Zalewskiego) oraz syndyka Lechosława Kochańskiego, który jest na tyle umocowaną postacią przez mafię, że nawet pozwala sobie na ściganie wezwaniami do zapłaty kilkadziesiąt tysięcy członków upadłej kasy.

Prokuratura nie widzi nic złego w czynnościach szefa BFG Zdzisława Sokala w postępowaniu upadłościowym SKOK Wołomin, który przy akompaniamencie swojego utartego powiedzonka „na podstawie i w granicach prawa” oraz przedstawiciela szefa NBP Adama Glapińskiego w Radzie Wierzycieli działa na szkodę większości wierzycieli kasy oraz niekorzyść strony społecznej.

Ale przecież Prokuratura jest sama skorumpowana…
https://warszawa.onet.pl/skok-wolomin-zarzuty-dla-bylego-szefa-prokuratury-apelacyjnej/r2zj345

 

A wystarczy nie kraść…

ŚP. Robert Makowski, były policjant, wiceburmistrz Wołomina, zdążył przed śmiercią nam również trochę poopowiadać kogo przyciągał ten półświatek w Wołominie. Miał rację, wszystko powoli się sprawdza…

Poniżej nasz program: „Czarno na białym”… – na czym polegało wyprowadzanie kasy ze Skoku.
Wszyscy „możni” brali kredyty w SKOK Wołomin dlatego nie chciano się zajmować tą sprawą!!!
Ciekawe jeszcze, czy syndyk Lechosław Kochański z sędzią Cezarym Zalewskim (na wszelki wypadek przestał pełnić funkcję Przewodniczącego X Wydziału Gospodarczego ds. Upadłościowych i Restrukturyzacyjnych Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy przy ul. Czerniakowskiej 100A) zdążą zniechęcić wszystkie banki do zakupu upadłego SKOKu Wołomin żeby opędzlować go swoim kolesiom, razem z dokumentacją księgową zawierającą dane wszystkich kredytobiorców…

Ilu jeszcze takich „VIPów” trzeba ujawnić żeby ktoś z rządzących zrobił z tym porządek?

 

A tymczasem zeznający w sądzie, słup z WSI Piotr Polaszczyk, któremu Prokuratura ma za zadanie przypisania większość wyłudzonych kredytów, zdenerwował się takim obrotem sprawy i zaczyna sypać kumpli…

 

 

Dziennikarskie WSI w Polskim Radio 24

Zakończenie audycji jest niesamowite.

Redaktor Godusławski od nadmiaru komentowania wydarzeń ekonomicznych pomylił programy i bez przygotowania się do audycji, bez zapoznania z intencją ustawodawcy w procesie upadłości banku, porównuje przetarg na przedsiębiorstwo SKOK Wołomin z kasynem na GPW i wciska jeden z żydokapitalistycznych sloganów nowomowy banksterów “wolny rynek zweryfikuje”.

Wychodzi zupełny brak podstawowej wiedzy prawa upadłościowego, informacji oraz logiki, zarówno prowadzącego red. Piotra Nisztora jaki i zaproszonego eksperta ekonomicznego Bartosza Godusławskiego.

Porażający jest brak przygotowania do programu, albo po prostu uprawianie… dziennikarskiego WSI.
Godusławski opowiada o jakiejś Prokuraturze, śledztwach, procesach sądowych, a Piotr Nisztor przytakuje.
Niewiarygodne jest również, że Piotr Nisztor broni sektora bankowego!
Czyżby nie rozumiał dealu ekonomicznego przy zakupie przedsiębiorstwa SKOK prawiąc dyrdymały o jakimś „przymuszeniu banku do zakupu”?
Dokładnie rok temu miał miejsce głośny debiut książki Piotra Nisztora „Skok na banki”, gdzie na 620 stronach obnażane jest działanie polskiego sektora bankowego. Wierzyć się nie chce, że Piotr Nisztor jest jej autorem…

Młodzi dziennikarze, Nisztor i Godusławski, jak to wirtualne, wymyślone przez kilku polityków dla zmylenia śladów – WSI, torpedują sprzedaż przedsiębiorstwa i zamiast o interesie ekonomicznym banku spiskują, że nikt tego nie powinien kupić, bo SKOK Wołomin to jedna wielka afera i nikt nie chce być kojarzony z nią…

Proces rynkowy pokaże – ironizuje gość programu Godusławski – że ocenia negatywnie zakup przedsiębiorstwa i zarobienie na tym biznesie! Bank to nie jest instytucja charytatywna!

Zaproszony do programu przedstawiciel „elyty” finansjery młody redaktor Bartosz Godusławski już wie, że nikt nie ma prawa stanąć do przetargu!
Ciekawe skąd czerpie taką wiedzę, od syndyka, sędziego, czy kancelarii Piotra Zimmermana, który czuwa i pilnuje tego biznesu?

Był już „Skok na banki”, a teraz kolej na „Skok na SKOK”…

 

Kim jest młody trzydziestokilkuletni Bartek Godusławski, dziennikarz zajmujący się finansami?

Uczył się ekonomii w PAP, potem w Pulsie Biznesu, a teraz w Gazecie Prawnej i nadal ma problemy z liczeniem, a uczy ekonomii Polaków i tylko „śmiga” od jednego programu ekonomicznego w PR24 do następnego w TokFM:

Śmichy, chichy tuzów dziennikarstwa ekonomicznego – fragm. programu EKG, radio TokFM, dn.13.12.2018

 

Pozostali „znawcy” wciąż milczą: Bianka Mikołajewska, Mikołaj Lizut, Dominika Wielowieyska, Andrzej Stankiewicz, Konrad Piasecki, Robert Zieliński oraz Maciej Samcik, Maciej Głogowski i inne młode wilki „elyty” finansowej i politycznej – strachliwi przed ujawnieniem prawdy o tajemnicach postępowania upadłościowego SKOK Wołomin.

Polska Agencja Prasowa mimo zmiany prezesa dalej kłamie wstawiając na koniec do każdego artykułu o SKOK Wołomin kłamliwy background – oklepany tekst o tysiącach akt sądowych, spraw prokuratorskich i aresztowanych słupach – pijaczkach.

Przez ostatnie dwa tygodnie prosiliśmy szefa PAP Wojciecha Surmacza o podanie do publicznej wiadomości informacji o zarzutach stawianych przez Kasę Krajową SKOK na członków Stowarzyszenia Św. Michała (pisaliśmy o tym wcześniej) oraz o koronkowej operacji prawdziwych służb – podmiance w sądzie, sędziego Cezarego Zalewskiego, który błyskawicznie wysyła wniosek, a kompan, p.o. przewodniczącego KNF Marcin Pachucki podpisuje i wyłącza środki pieniężne z przedsiębiorstwa SKOK podlegające sprzedaży. CBA nie reaguje, Prokuratury również „ni widu, ni słychu” – państwo z dykty trwa w najlepsze…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Publikujemy tylko dwuminutowy zwiastun programu Piotra Nisztora „Rozmowa ściśle jawna”, gdyż TV Republika ocenzurowała niewygodne treści dla polityków i zakazała publikowania audycji w Internecie…
No cóż TV Republika nie jest już dla ludzi, zmieniła orientację i zalicza się do mediów tzw. mainstreamowych, nad czym ubolewamy.

 

Prosiliśmy również PAP o zamieszczenie informacji o wystawieniu przez sędziego przedsiębiorstwa bankowego SKOK Wołomin na sprzedaż. Mimo, iż decyzja sądu wydana została już 6 grudnia to żadne media, co nas zresztą już nie dziwi, nie informowały o tym, a PAP kilka dni później, 12 grudnia stał się adwokatem w sprawie senatora Grzegorza Biereckiego relacjonując jego konferencję.

Do zajęcia się sprawą SKOK Wołomin Wojciech Surmacz skierował do nas swoją koleżankę, byłą dziennikarkę „Gazety Bankowej”, „Sieci”, a teraz PAP – Ewę Wesołowską, która już kilka tygodni wcześniej jeszcze jako pracownik „Sieci” robiła z nami wywiad w sądzie na Czerniakowskiej, który nigdy nie ujrzał światła dziennego.

Pani Ewa Wesołowska przez kilka dni migała się jak tylko mogła, zawsze miała ważniejsze sprawy, a potem nagle zamilkła, jak jej szef Wojciech Surmacz…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

To się nazywa „dobra zmiana”, nie ruszamy Waszych, a Wy nie ruszacie naszych… To jest właśnie solidarność dziennikarska, która za pieniądze mafii, w tym przypadku Wołomina, kreuje fałszywy obraz rzeczywistości.

———————————————————————————————————————————-

Nie inaczej zachowuje się Pan redaktor Konrad Piasecki, który rozmawia ze wszystkimi, ale tylko na „bezpieczne tematy”, a do swojego programu „Piaskiem po oczach” nie chce zaprosić przedstawicieli Stowarzyszenia…

W programie „Kawa na ławę” w dn. 16.12.2018 r. przedstawiciel prezydenta RP Paweł Mucha oświadczył publicznie nieprawdę, że Prezydent RP Andrzej Duda nie unika spotkania w sprawie nieuprawnionych działań swojego przedstawiciela Zdzisława Sokala ze Stowarzyszeniem im. Św. Michała.

Z kolei europoseł Ryszard Czarnecki znowu zaczął mówić o jakiejś propagandzie i o bajkowych oficerach WSI. Takim przekazem tylko szkodzi swojej partii, jeszcze kilka razy puści bąka o WSI to wszyscy uznają, że PiS to jest właśnie WSI…

Europoseł Czarnecki chyba nie był do końca przygotowany, zaplątał się – „w sprawie toczy się sprawa” i strzelił samobója – „Lepiej żeby politycy się nie wtrącali i nie przeszkadzali sędziom tej sprawy rozstrzygnąć…”.

Czyli po naszemu: lepiej mafii nie patrzeć na ręce…

 

Przed całkowitą degrengoladą i wypowiedzią dotyczącą afery SKOK Wołomin wiceszefa Kancelarii Prezydenta Pawła Muchę (na zdjęciu powyżej) uratował red. K. Piasecki, który szybko zakończył temat, chyba również niewdzięczny, nie wiadomo z jakiej przyczyny, dla samego prowadzącego.

 


 

Dla niewtajemniczonych, przypomnienie o co chodzi w tej aferze i dlaczego strachliwi dziennikarze (na szczęście nie wszyscy) dostali rozkaz ją kryć:

https://natemat.pl/258105,kim-jest-marcin-karlinski-utopil-w-skok-wolomin-oszczednosci-zycia